piątek, 17 listopada 2017

Wieś



   
otwórz okno znajdziesz w malwach czułość
jest w pobliżu przy drewnianym płocie
zróżowiona czerwienią i bielą
czeka z kwiatami u podnóża snu

zmierzch zapada przygarną go wierzby
w dali majaczy niespodziany stóg
spełnia przestrzeń daną obietnicą
strzegł będzie ciebie aż nadejdzie świt

niskie pola szarzeją bezradnie
jakby nigdy nie miały kreacji
szytej na miarę makiem złotych zbóż
w ściegu tęsknoty niegdysiejszych strzech


ijg

czwartek, 9 listopada 2017

Los

   

masz oczy usypane
z piasków pustyni
bieleją w nich barwy
i wracają do korzeni

byle noc chłepce mleko
z misy twoich dłoni
każdym dniem
oddajesz jej hołd

jak wszyscy
którzy matkom obiecali
wrócić
złożyłeś swój miecz i tarczę
w pustym arsenale

na bezludnej ulicy
pogłaskałeś
przybłąkany los

zapytany
odpowiedziałeś : - Nie.


ijg

wtorek, 7 listopada 2017

Osobliwość



nicość jest trudna
nie pachnie żywicą
nie daje się zobaczyć
usłyszeć ni dotknąć

ci którzy chcą ją schwycić
wyrywają sobie paznokcie
własnymi rękami

kwiaty pachną poza nią
rzeczywistym zapachem
pisklęta dopiero po rozbiciu skorupki
wykluwają się z niej do istnienia

z głębokości wołamy do niej
- O, Nicości !
odpowiada milczeniem
na częstotliwościach chichotu
i rzężenia

z niej przychodzimy
do niej idziemy
i w niej rzeczywiście
jesteśmy :
nicością

nicością
w stanie ekstremalnej osobliwości

   

ijg

poniedziałek, 6 listopada 2017

W rzeczywistości



rzeczywistość jest łatwa
ma proste pytania
odpowiedzi są w pulsie
dotyku i smaku

te kwiaty na zboczu
tak pachną
a wysoki wiatr świszcze
nad uchem we mgle

każda kropla deszczu
pozostaje osobna
jak chwila w czasie
i gwiazda na niebie

hałas sublimuje w ciszę
blask w mrok
dotyk w pieszczotę
a zapach w nieznaną woń

przeistoczenie trwa
w rytmie zapomnianej melodii
za obustronną zgodą nicości
i złudzeń wyższej realności
bez orzeczenia o sensie
po kres

   
ijg

niedziela, 5 listopada 2017

Selfie w sepii

jadę przez most
rzeka płynie przez miasto
a krew we mnie
czy można wejść głębiej
myślą wiarą i spojrzeniem ?

próbuję
schodzę schodami z mostu
krew odpływa na zdjęciu
w sepii będzie ruda
jak śnieg
i tropy sarny na śniegu

zaciekle trzymam się zmian
cyjanek hałasu połyka miasto
otwiera się ośnieżony las
a w nim sarna gubi trop
i ucieka za wilkiem

w strukturze śnieżnego płatka
fotograficzna zawiłość nakłada obrazy
zawsze inne i zmienne

jestem w nim sarną
zgubioną na moście w lesie
wilk idzie za mną
tropem rudej krwi

ijg

środa, 1 listopada 2017

Miasto mgieł



jeśli tylko zechcesz
pojedziemy znów
do miasta mgieł

będziemy omijać
zbyt wczesne jesiony
i szukać pierwszej przyczyny
pod korą spóźnionego dębu

pamiętasz tę knajpę w zaułku ?
nie ma po niej śladu
władze miasta milczą
cofnęły dotacje

a to przecież tam
spotkało nas rozstanie
w almawiwie i kapeluszu
nasuniętym na oczy

piliśmy włoskie wino
sączyła się muzyka
wszystko było jak zawsze
przed zdobyciem miasta

tak będzie i teraz
jeśli tylko zechcesz
pojedziemy tam znowu

odbudujemy miasto z mgły
w jesionach z dębową korą
i z naszą historią

ijg

poniedziałek, 30 października 2017

Jesienna geometria



wieczór jak zawsze mija poza mną
siatki jego przestrzennych figur
porwał wicher
i wymieszał z liśćmi na chodniku

żadna geometria ich nie odzyska
postulat Euklidesa stracił moc
zbyt wiele punktów zostało niejasnych
a wyjaśnień prostych już nie ma

przez okno patrzę na ulicę
dotykając szklanej płaszczyzny
spływają po niej krople deszczu
i rozmywają wszystkie moje
klasyczne aksjomaty


ijg