poniedziałek, 31 grudnia 2018

KWIATY

jest we mnie ta stracona obecność
ponad wszelką wątpliwość ona jest
jak pełen wdzięku gest bez znaczenia

gest zimowych kwiatów na krysztale
dźwięcznie drogich nie do przecenienia
których wnętrze nigdy nie istniało

bo pragnęły tylko cieszyć oko
bez obietnic i zgrzebnej nadziei
na branie w nieustannym oddaniu

bez próby zapamiętania smutku
prostych doświadczeń bezpowrotnych dni
mierzonych rytmem uchylanych drzwi

jest we mnie ta stracona obecność
ponad wszelką wątpliwość ona jest
jak bez znaczenia pełen wdzięku gest

ijg




wtorek, 25 grudnia 2018

ŚWIĘTA

kiedy kontury są mocne
czas tężeje i osacza
tylko chwile najpiękniejsze

poza nimi biegnę boso
w moich dziecięcych sandałkach
suchą stopą po kałużach

groblą pomiędzy stawami
do czterech klonów na wzgórzu
z dala od zagubionej wsi

tam maruder wolnych szpaków
wyrywa się moje serce
i dołącza wnet do stada

odlatuje w niewiadome
niesłychanie niepojęte
a co zawsze będzie
święte

ijg

sobota, 22 grudnia 2018

Pejzaż bez końca i początku



pragnę być częścią tego pejzażu
szukać jego zaniedbanych szczegółów
wydeptywać zapominane ścieżki

niespiesznie minąć stary młyn
oprzeć się o poręcz na kładce
i patrzeć w wodę jak w przeszłość

zadziwić się wierzbami nad stawem
usiąść w tataraku jak kaczka w gnieździe
na rozdrożach dotknąć ściany kapliczki

chmury i obłoki tak nieustannie zmienne
że już właściwie wciąż takie same
oglądać z niedowierzaniem jak dziecko

na koniec zdobyć pewność pielgrzyma
że po najdłuższej wędrówce zawsze dotrze
tylko tam gdzie był a skąd wyruszy znowu
by powrócić tam gdzie nigdy go nie było
i gdzie może zacząć wszystko od początku


ijg

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Wyznanie

opatrzył mi się blask słonecznego dnia
jego piękno tak często zawodzi
znam je od podszewki jak stary szeląg

przeczułam już dawno chłód jesiennego wieczoru
nic nowego pod słońcem nie jest to dla mnie
która nawet lipową aleją brnę jak po śniegu

co po wiośnie kiedy przyjdę do niej w opatry
czy ucieknie sprzed ołtarza jak panna młoda
czy oczarowana wyciągnie dłonie po wiano?

ach, niech zostanie tylko to
co właściwie żywej mi na nic
czego nie wysłowię i czemu nie dam wyrazu

to co od lat niosę w sobie niezmienne
czego nie uronię w żadnej łzie
nie strwonię uśmiechem

nie zatracę tego w cierpieniu
ani nie wymienię
na szczęście

ijg

sobota, 15 grudnia 2018

Droga

jakże mi nie pójść znowu tą drogą pod lasem
skoro ona nie kończy się nigdy
a początek ma we mnie
i do niego wraca

wokół pola i łąki są tak świetliste
że chce się im ulec i ziścić w rozłogach
każdą miedzę każdy kamień

daje się tam umiłować niemal do zatraty
mizerny kwiatek najlichszego powoju
od niechcenia składając w pamięci swój zapach

ta droga mnie wiedzie nawet gdy daleka
kiedy zapominam że beze mnie się gubi
i niepostrzeżenie przechodzi w ciemny
dukt

ijg

sobota, 1 grudnia 2018

Żniwo



korzenie już dawno powite
skręciły się w powrósła
i tęgie zarośla zbóż

rzeka dąży pod lodem
do ciemnego źródła
lasu ogrodu lub gruntu

można przystanąć na brzegu
patrzeć w stronę ujścia
które wchłania zaród

tam przeciw nurtowi
i wbrew wielkiemu słowu
czekać na jedyną pewność

aż nadleci znak
poda skrzydła i zwiąże
to co niezjednane
w snop

ijg

środa, 28 listopada 2018

NIEPOKÓJ

wszystkie ptaki były poruszone
kiedy stygło to gorące popołudnie
wymieniały się słowa jedno po drugim
iluzja traciła barwy na rzecz cienia

różowe piwonie broniły jeszcze płatków
ale czerwień pełzła nieubłaganie
ogród nie czekał na nią pod oknem
nieproszony wszedł frontowymi drzwiami

z pewnością coś się działo
widać to było gołym okiem
spod półprzymkniętych powiek
zaczynał się sączyć blask

nie udało się przemilczeć tych przemian
milczenie przemieniło nawet oddech
w jego rytmie od pól nadciągał chłód

dopiero noc dała mu na to zgodę

ijg

sobota, 24 listopada 2018

Martwa natura



to los mój szukać na krawędzi szkła
tego co inni znajdą na miedzy
z omszałych obraz wywoływać ram
przywracać martwej życie naturze

i patrzeć jak wdzięcznie sama się gnie
w ukłonach tłumiąc śmiech piruetów
gdy jest solistką pierwszą w pas de deux
a siedzi smutna gdy zdejmie puenty

tak całe życie tańczyć z naturą
nim wróci w obraz i podobieństwo
zabitych zwierząt albo vanitas
w mój autoportret wierny en face

ijg

czwartek, 15 listopada 2018

Pewność siebie

potrzebna jest pewność nawet bez umiaru
przez złoty środek najlichszego źdźbła
przenika jej barwa i nieustępliwość

ujmująca dłoń w obłej rękawiczce
z gracją arystokratki wchodzącej na szafot
pozdrawia zgromadzoną wokół tłuszczę

pozostanie podziw po wiek wieków
jak słowa jeszcze chwileczkę panie kacie
gdy ostatnie spojrzenie omija gilotynę

wysoko pod niebo już po tamtej stronie
ulecą z pewnością wylęknione ptaki
jej nieskazitelnie białą szyję zaleje krew

ijg

czwartek, 1 listopada 2018

Morze, góry i dwie rzeki



["W życia wędrówce, na połowie czasu..."
-------- Dante Alighieri ]


daj dłoń wiele kręgów przed nami
nie patrzmy pod nogi
droga biegnie serpentynami

podnóża gór obmywa morze
w rytmie fal przyboju
goreją na zachodzie zorze

tyle piękna że czasu braknie
by chłonąć i czerpać
a cierpi kto kocha i łaknie

nie targujmy się jak handlarze
zaniechajmy skąpstwa
nieśmiertelności jest w nadmiarze

trawersem nas wiedzie poeta
w krainę gdzie czeka
na każdego łódź Styks i Leta



ijg

czwartek, 25 października 2018

Rosa



jak pierś anioła pod białą szatą
w rozbitej bieli przekwita czerwień
dźwięki ukrywa dzban pełen ciszy
źródlana woda gasi we mnie chłód

uczę się tego przez całe życie
w pokorze znoszę ironię zmysłów
sarkazm doświadczeń groteskę faktu
i wiem że wcale to niepotrzebne

bo zapach ziemi o rannej rosie
to niemal wszystko co pragnę wiedzieć
chcę jeszcze tylko poznawać miejsca
w które spada na mnie lub we mnie cios

ijg

sobota, 20 października 2018

Omnia mea


zabiorę ze sobą co mi się należy
jeśli o czymś zapomnę powrócę
znajdę zagubione odzyskam stracone
bo chcę aby pozostało moje

mogę roztrwonić zaniechać lub coś oddać
jednak co ze mną ma być to wezmę
zawiążę w tobołek zarzucę na plecy
a będzie to ciężar nie od rzeczy

pójdę o kiju żebraczym lecz zasobna
we wszystko to co dla mnie się liczy
i czego mi trzeba na długiej tułaczce
doliną i górą z pominięciem nieba


ijg

piątek, 12 października 2018

Pokój z widokiem na morze



pamiętam że po wyjściu
z kąpieli morskiej
nie zamknęłam drzwi

w pokoju hotelowym otworzyłam
okno i spojrzałam na morze
drzwi były zamknięte

w nocy morze się uspokoiło
usnęłam nad ranem

po przebudzeniu zobaczyłam
przez zamknięte okno
uchylone morze

otwierało się dla mnie
szeroko na całą długość
dnia

ijg

środa, 10 października 2018

NIEZNAJOMI


dobrze po północy
bistro na rogu prawie puste
troje ostatnich gości i barman

kobieta przy barze pali papierosa
mężczyzna nieco dalej bawi się
koniakówką
ja przy stoliku pod oknem

w upiornym świetle neonówek
za plecami barmana
połyskują alkohole

bez słów zgadzamy się ze sobą
co do czasu
i miejsca

to wystarcza
aby doszło między nami do porozumienia
jak w molekularnej rodzinie po rozbiciu
atomów


ijg

niedziela, 23 września 2018

Mój świat



przybywa stron w starych okładkach
nastaje czyste dziękczynienie
wytworny uśmiech pięknej damy
świeci z renesansowej ramy

galerią dłużą się godziny
cienie jak zawsze są zwycięskie
palce nie tknęły eksponatów
danych w opiekę antenatów

w niepokornym świecie ważnych dat
żyje się z wolna i opodal
tego co nigdy nie zawodzi
ni smętnej pieśni ni nadziei

na to co było w tym co będzie
lecz oby nigdy nie spełniło
mdłych oczekiwań płytkich marzeń
a dało wolność od wydarzeń

ijg

wtorek, 18 września 2018

Ars amandi



jak wytrawny znawca cieniował ją blaskiem
umiał bez zatraty wkołysać w jej dłonie
najuboższy bezmiar wartkiego płomienia

półksiężyce powiek uchylał statecznie
pojmował ich bliskość i szanował dal
z góry wielbił wszystko nad czym ciążył brak

był strażnikiem pustki oswojonej myśli
aby mogli razem kiedy tylko zechcą
na krzyż w niej żegnać koło obłędu i krwi

tylko taką miłość w ostępach im dano
nie prosili o nią nie podnieśli z kolan
gdy zdradziecko padła w modlitwie o cios



ijg

niedziela, 16 września 2018

SŁOWO



nawet nie miłość tylko czułość
gdy wieczorem światło latarń
pada pod właściwym kątem

gdy wypowiedziane słowo ma barwę
na którą czekam od dawna
a to co wokół odchodzi ofiarnie
w pociemniałe tło

struchlałe cienie gromadzą się
żebraczo pod murem katedry
gdzie cisza dzieli się z nimi
ostatnim płaszczem

właśnie tam w wąskiej uliczce
potykam się o kocie łby
dla otrząśnięcia pyłu
z moich stóp

ijg

czwartek, 13 września 2018

UZALEŻNIENIE



jak bardzo mam się ku światu
na ile mogę mu zawierzyć baczną uważność
moją niecierpliwość zachłanność i zachwyt

co pozostaje ze mnie oddane przestrzeni
zamknięte w czasie jak depozyt
roztrwonione szczodrze między ludźmi

niechaj przynajmniej do cna
zalega we mnie głębia morza
słońce niech wypala mi na ciele
każdą myśl

a miłość
a miłość niech zawsze będzie
nie jednym ale syndromem uczuć
które wytrawią mi duszę
i przekroczą granice uzależnionego
serca

ijg

czwartek, 23 sierpnia 2018

POJEDNANIE



wielkodusznie wybaczam sobie świat
w czas gorzkich godów rozebranych łąk
nim nazbierają ziół na dzienny strój

nic cięższego nad podziw nie zniosę
o świtaniu na polach gdy żniwa
zmieniają złote zboża w użątek

w pyle siadam pod chruścianym płotem
jaśmin jak pies dyszy mi nad głową
chłód zagarnia woda w starej studni

szczęście jak powietrze jest niczyje
jego oddech wypełnia pustkę płuc
i serce nagli w zwycięskim biegu

po nim z wieczora przy piecu legnę
by patrzeć bez szemrania w płomienie
jak świadek bierwion obracanych w żar

ijg


wtorek, 21 sierpnia 2018

ODLOT



to jest tak że widzi się słowa
a rzeczy są jedynie cieniem
nie zegar bije ale serce
jego czas mija w mgnieniu oka

w każdym uśmiechu w każdej zgrozie
płynie jednako przez porohy
nurtem omdlałym albo rwącym
w wirze odmętach nocą pod prąd

gdy my na brzegu jak bociany
tuż przed odlotem w daleki kraj
tulimy w skrzydłach pamięć ziemi
tam na nas czeka już czarny ląd

ijg

PASJA



ważne że skrojony na miarę
wtedy nie uwiera
gwoździe wchodzą gładko
i w stopę i w ramię

ach żeby stał na wzgórzu
z widokiem na miasto
wtedy wiele widać
nawet gdy niejasno

niech ciało będzie młode
i wygląda ładnie
niewiasty niech płaczą
aż zasłona spadnie

niczego nie odkrywaj
niczego nie powiedz
perizonium na biodrach
korona na głowie

zejdź wolno z krzyża
a potem ze stoku
nie zrań stopy o kamień
bo misterium w toku

ijg

piątek, 17 sierpnia 2018

Na grani



w tamtej chwili wszystko było
tak samo ważne
zadbane paznokcie kelnera
zapach gardenii
brzęk łyżeczki do kawy

przez francuskie okna
padał słoneczny blask
na podłogę w jodełkę

pamiętam twoje słowa
chociaż ich nie słuchałam
były nieważne tak samo wtedy
jak i na początku

świat otwierał się na sprzeczność
jeśli purpura to z białą podszewką
najmniejsza drobina ma swój udział
w lawinie

kelner przymknął okno
wychodzące na taras
podziwiałam jego profesjonalizm
od niego zależało wszystko

poza tym już nic
nie było tak samo ważne
jak przedtem
powód był ten co zawsze

nadchodził halny

ijg

sobota, 11 sierpnia 2018

ERRATA


Zaufaj mi nic nie tracimy
powraca wszystko co ukochane
usiądźmy tylko blisko tronu
tam wszystkie kwiaty 
to róże Szaronu 
a najcichszy szelest 
gra fanfarą

Wierzę w to święcie 
choć nie uznaję atrapy ortodoksji
dotykam lodu nie wyobrażeń
cierpię od żaru nie od zgliszcz
na ciele noszę blizny oparzeń

cóż z tego że nad głową 
powiewają sztandary bólu
a Pieśń Ziemi to nieboska komedia 
i bluźnierczy wiersz
pomimo tego podniesiona nad nią ręka
uschnie

ty wybierz miłość 
i tylko z nią się zmierz

U stóp Boga wszystko pojmiemy
jak wąż i odkupiona z grzechów Ewa
przejrzymy ziemskie obrazy 
by poprawić tablice i Mojżesza 
i Mendelejewa

ijg

sobota, 4 sierpnia 2018

SKWER


skwer na małym rynku
w dalekim miasteczku
jak głos poza mną
kiedy wieczór jeszcze
nieutulony rozgląda się
wokół

niespieszni przechodnie
w przenikaniu dawnych melodii
przysiadają przy mnie na ławce
i obserwują kołujące
nad kościelną wieżą
gołębie

czuwają nad ciszą
celebrują milczenie
z nimi wyzbywam się lęku
że ktoś nagle zapyta
o ciebie

nie uwierzysz to zbyt wiele
nawet jak dla mojego umysłu
i jego zimnej krwi

tylko serce może wziąć
na siebie taki moment
i bić mu
głębokie pokłony

ono się z tego nie wykpi

ijg

Pomnik Małego Powstańca

masz oczy usypane
z piasku Wisły
bieleje w niej czerwień
i wraca do aorty

przylepili ci orzełka na stahlhelmie
a potem byle noc
chłeptała mleko
z twoich dziecięcych dłoni

jak wszyscy którzy matkom obiecali
wrócić z pistoletem maszynowym
złożyłeś swój miecz i tarczę
w pustym arsenale

na warszawskiej ulicy
przybłąkał się do ciebie
bezpański los

zapytany czy jest twój
odpowiedziałeś : - Nie.

a za żywego szczeniaczka
oddałeś pomnik
który postawią ci w hołdzie

ijg

2018 [nowa wersja]

poniedziałek, 30 lipca 2018

Testament w stylu vintage


jak kołtryny malowane na płótnie
zamiast drogocennego kobierca
zawiesimy na ścianach winogrady

nasze serca w aloes owinięte
złożymy w skrzyni posagowej
z maswerkowym ornamentem

co utracimy i co się zachowa
w alkierzu spiszemy na pergaminie
piórem albo kredą w kominie

a naszym sukcesorem jeno będzie
światło wiekuiste
i niechaj nam świeci
po wiek wieków w ciemnościach
które kryją ziemię

ijg



BEZDEŃ

To co ważne skrada się niechybnie choć opieszale

Czasem zaiskrzy
zagra przestrzenią

Wieczorem błyśnie blikiem na morzu
Nocą zawładnie ciemną myślą

Ja się nie bronię i nie uchylam
odważnie stoję naprzeciwko

Czekam na jawę tego marzenia
chociaż doceniam fazę uśpienia

Z jego bezdni czerpię siłę
przywracającą tajnię słów

Dusza się cofa w głębię topieli
brzegi się schodzą
Ja dalej płynę

ijg

czwartek, 19 lipca 2018

DRZEWO



jak dobrze jest rozcierać w palcach
macierzankę sięgać po owoc głogu
lub rozgryzać cierpką ulęgałkę

w zapachach odprawiać misteria
umacniać dotyk by podnieść smak
szczęścia
dać mu okazję pod rozłożystą jabłonią
a choćby tylko jego cieniom na wygnaniu
ruszyć na odsiecz błonią

imperatyw to cierpki
mus i prawo twarde
taka pestka w nas
jak w zakazanych owocach

to nie morał nie miąższ
a urodzajne drzewo
i na nim
wąż

ijg

TROSKA



przed nocą koty wyprowadzają cienie
zaklęcia nie działają na starej ulicy
niebezpiecznie wychylone pelargonie
prężą się na balkonach

z wyboistego chodnika schodzę
na kocie łby aby dotknąć z troską
ściany kamienicy w miejscu
gdzie odpadł tynk

mogłabym się zadomowić w tym zaułku
przyswoić obcość inskrypcji na murze
jesteśmy DUMNI z Grochowa
weź zdaj sobie sprawę

mogłabym i dopiero ta możliwość
daje mi poczucie rzeczywistości

odwrócę wzrok od czarnego kota
który przebiegnie mi drogę
a do pelargonii z najwyższego balkonu
będę się modlić o wstawiennictwo

ijg

niedziela, 15 lipca 2018

MASKARADA



na krosnach dnia z przędziwa snu
noc tka płótno na wieczne szaty
haftowane rudym ściegiem krwi
w nieskończone szlaki

obszyty dżetami i koronką
w połysku cekinów podstawowy wzór
łamie tajemna aplikacja

szambelan świt okryje nimi bestię
położy jej róż na lica
bladą hostię roztopi na ozorze
jak chleb powszedni

tak przebraną ujrzy emanuel
na taborze

ijg

piątek, 13 lipca 2018

WRÓŻBY



kwiaty rwane rękami obiema
fortyfikują zapach i barwy
zwodzą nas mostami zatracenia

w rumiankach odmawiamy różańce
wróżb kocha lubi szanuje nie chce
ich zielona krew plami nam palce

błądzimy łąkami wierzymy w nie
jak w ogrody pełne lilii i róż
jak w zaklęcie je ne regrette rien



ijg

niedziela, 8 lipca 2018

RZEKA



rzeczny nurt się wygina
zgodnie z mocą wiosła
gnuśne fale coraz słabiej
uderzają w łódź

płyną z nami duchy
szczodrobliwe byty
uwieńczmy je wrotyczem
ogaćmy igliwiem

niech pobędą z nami
choćby do wieczora
nocą je spławimy
w górę rzeki
pod prąd

a my na dnie łodzi
w wiklinie prześpimy
resztę życia

zbudzimy się
młodzi


ijg

środa, 4 lipca 2018

Suknia



już nie pamiętam kto mi podarował
tę suknię w kolorach ultramaryny
cynobru i ochry

moje dłonie do tej pory
cenią dotyk jej tkaniny
a kibić wciąż jest dumna
że była nią opięta

dwie święte stoją przy moim fotelu
są piękne jeśli trzeba wyłupią mi oczy
i połamią kołem moje kruche kości
abym jak one doszła do świętości

jeśli będzie konieczne dwaj święci
którzy są z nami zbudują na opoce
i przetłumaczą dla mnie biblię
abym jak oni mogła zgłosić ad vocem

w tej sukni tak się czułam i tak promieniałam
była jak cisza nie do zapomnienia
i nie do zaniechania
jak święto powszedniego dnia

była jak noc
łachmanem i czasem kochania

ijg

piątek, 29 czerwca 2018

WYGRANA



przytul się
niech płynie zmierzch w muzyce Mahlera
ja wiem że to niełatwo
gołymi dłońmi wstrzymać ciężarne adagietto

zwodnicze i nieuniknione są takie wieczory
nie poddają się poświacie
uciskają słowa
usta zamierają w nich falami na ustach

i zdaje się już niepotrzebny żaden ruch
żaden gest nie przysparza znaczeń
muzyka bierze wszystko


ijg

środa, 27 czerwca 2018

Na szlaku



już poruszone są dziewanny
oczy nurzają się w niebiosach
można wędrować po wygonach
za stadem szpaków na wyraju

czasami spotkać dawcę żniwa
czasem madonnę nie raz czarta
mijać uśmiechem witać słowem
spotkanych w drodze wagabundów

czuć pod podeszwą ewangelię
jej twardy kamień brać pod głowę
gdy noc zapadnie przy ognisku
liczyć na gwiazdy i ich płomień

nic nie zastąpi tej tułaczki
żaden korowód ni procesja
przeminie postać tego świata
trawersem wspina się nadzieja

ijg

niedziela, 24 czerwca 2018

PROCESJA

wysokie rzemiosło niskiej modlitwy
ryt złożonych dłoni i wzniesionych oczu
nazywanie pustki imionami rzeczy

zawieszenie prawdy na kołku
niech będzie pod ręką
jak rzeszoto niewypełnionych słów

rozbieranie króla z nagości
śpiewy dzwonki i kwiatki

mrowie posypanych popiołem głów
w pokłonie feretronów
pod osłoną nieba

ustawka znana od dzieciństwa
chłopakom z podwórka i dziewczynom
z ulicy też

ijg

Koncert nad morzem



Samotne sosny skarżą się na las
Morze szumi bez dźwięcznych sylab
Trzymaj mocno moją dłoń to już brzeg

Popatrz ta melodia jest wokół nas
Bezgłośnie wyszła z ukrycia i trwa
Jest wciąż sama ale czeka na znak

Kormorany w kluczu lecą na wschód
Gałązka posłuży za batutę
Umilkło wszystko zagrajmy
już czas


ijg

czwartek, 14 czerwca 2018

Porzucony cień

wyzbyłam się twoich niezawiłych oczu
zaniedbałam cień

rdzawe supły niepamięci
nie do rozwiązania
mszczą się

jawa jest ufna
często śnię jej krztynę
potem ginie w obłokach

zostawia mozół pleśni
na opustoszałych
smutkach

a wtedy niechybnie
staje u wezgłowia
twój cień

ijg

Zabijanie czasu

przebrany w strój średniowiecznej księżniczki
dla niepoznaki lub maskarady
leży w rozsypce kości
i grzebalnej biżuterii
nasz czas przeszły

tak przez wieki oczekuje
zbrojnego kochanka
woja co nie wrócił
z wojennej wyprawy
pozostał rozparty na pobojowisku
nasz czas zabity

my straceńcy z boskiego nadania
przemijamy w czasie straconym

ijg

środa, 6 czerwca 2018

SZLABAN



wiodę gorący spór z wieczorem
tawuła kwitnie wokół domu
ogród zleniwiał i ociężał

będę dla siebie dobrą panią
nie skażę dziś się na norwidy
zanurzam stopy w młodej trawie

jestem w sobie tylko dla siebie
pachnę hiacyntem i rezedą
ocieram z czoła spadłą rosę

choć niedaleko dudni pociąg
nie zdążę mu się wytłumaczyć
z mojej utraty i spełnienia

nadchodzi cisza z walizami
rzecz jasna przyjechała do mnie
miło spędzić razem kilka dni

potem odjadę i zapomnę
jak nic i nigdy oraz nigdzie
porzucę wszystko na uboczu

stanę na krótko przy szlabanie
przejedzie pociąg
nie zostanę

ijg

środa, 30 maja 2018

PRYZMAT



czemu to światło tak ze mną igra
ach załamuje się we mnie boli
tęczę zawiesza w bieżącej krwi

ciemność uniosę na swoich barkach
uczę się tego rzemiosła w cechu
jasnych aniołów z ich świętych brwi

światło nade mną zaglądam w księgi
czytam też zwoje i ostrakony
muszę zrozumieć by spłacić dług

zanim odejdę śmiertelna grzeszna 
z ziemi tej gorzkiej i ciężkiej doli
gdzie światło w sercu wciąż orze pług



ijg


czwartek, 17 maja 2018

SPOTKANIA



kiedy stoisz na brzegu mórz
nie jesteś mi obojętny
razem składamy u pańskich wrót
spóźniony plon i trud

na rozwidleniu dróg
u wezgłowia nocy
schodzimy się inni
nie ty i nie ja

nasze spotkania są wyboiste
patrzymy w oczy na przestrzał
przy pożegnaniu wyciągam uśmiech

rzucamy duchy na wiatr
one wracają wierne
ponaglają nas


ijg

niedziela, 13 maja 2018

Co zostało



ważne przecież są tylko ogrody
pełne kwiatów zapachu i miodu
wolnomyślne wirydarze
sobiepańskie sady

ciche parcele nad czystą wodą
siedliska biesiad wieczornych olśnień
w niezapomnianej paradzie
ukochanych oczu

bo cóż jeszcze mogłoby się przydać
banitom wspomnień azylantom snów
w poniewierce poza jawą
z prawem do utraty
tchu


ijg

środa, 9 maja 2018

Mistyczka



właśnie moja niezbrojna dusza
zaczyna mrocznieć o wieczorze
zrzuca impast wygasza bliki

to moja pora umartwiania
biczowania i włosiennicy
suchego chleba oraz wody

mój czas utraty i wyprawy
do krainy iluminacji
żywych płomieni w ciemnej nocy

szukajcie mnie bo ja się gubię
po to by można w was odnaleźć
światło gdy błyśnie o zaraniu



ijg





wtorek, 8 maja 2018

Towarzysz Leń

pójdę kiedyś śladem drapichrusta
spotkać na manowcach włóczykija
z towarzyszem leniem

będziemy udawać apostołów
za stołem pod kwitnącą jabłonią
wygłosimy prawdy

o odszczepieństwie bocianów i żab
bolszewizmie mniejszości jaskółczej
o ateizmie wron

przestraszymy wikarego widmem
komunizmu w sadzie manifestu
ognistym językiem

po skończonej robocie legniemy
ja leń włóczykij oraz drapichrust
pod gruszą na miedzy

ijg

Poza czasem

mam w sobie dużo wolnego miejsca
tamte pejzaże już obchodzą się beze mnie
porzuciłam je samopas na rozdrożach

wiejskie drogi same rozwijają bieżniki
niebo i słońce błyszczą w przyrodzonych barwach
na zielonych dywanach kroczą bociany

znudzone zimowym nudyzmem
drzewa odziewają się pospiesznie
brzozy na białe koszulki wkładają zielony tiul

tam byłby raj gdybym ja w nim była
ustępuję sobie miejsca
mam go zbyt wiele

stary zegar tyka czas biegnie
nie dotyka eksponatów
na stałej wystawie

ijg

wtorek, 1 maja 2018

Przywilej



dane mi chodzić drogami tej ziemi
słuchać jak brzęczy w lipowej alei
kołowrotek pszczoły kiedy przędzie miód

siadać pod wierzbą i ściągać jej trepy
by mogła wygrzać modzele korzeni
zanim ruszy ze mną na zbieranie ziół

wdychać zapachy mięty i goryczki
nurzać dłoń w grzywie rączego potoku
na górskiej wędrówce niesionej przez wiatr

nie chcę nadania innych przywilejów
a tego nic mi nie zdoła odebrać
bo życie - nie śmierć - uznało jego moc


ijg






wtorek, 17 kwietnia 2018

KORESPONDENCJA



spójrz to moja dłoń
jasna w słońcu jak liść klonu
chce żyć

spadła na ziemię
lecz trzyma w garści
ostatnie tchnienie

nigdy w moich oczach
nie będzie jej smutku
niech sama uniesie
podarty list



ijg

niedziela, 15 kwietnia 2018

Wiersz każdy



ja tylko milczę każdy wiersz
na nitce jego labiryntu
wikłam kłębek poplątanych myśli

w mojej głowie tkwią ich trzpienie
sworznie skoble i zapaści
wnyki ćwieki i rygle

nie wychodzę z tego labiryntu
bo on jest we mnie
a ja w nim kłębkiem
tezeuszem ariadną
i minotaurem


ijg

niedziela, 8 kwietnia 2018

NIEEROTYK



Jeśli ptaki tu nie dolecą
nie gaś światła w naszym pokoju
ich lot szlaki znaczy na niebie
jestem sama a ty beze mnie

otwórz okno zaprosiłam ćmy
wiersze pisze się w pełnym świetle
nokturn cichnie przejęty jak ty
ciszą straconego wieczoru

odsiecz przyjdzie ale spóźniona
nie ten służy kto zawsze czuwa
w czas nietrwały kochane oczy
zamknie skobel zadziwionej łzy



ijg

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Zima



Na starym zegarze osiadał czas
spóźniały się godziny
każdy dzień o kwadrans
przeciągał się jak kot

zima przyszła zaskoczona
w wekach mrozu i śniegu
przyniosła jasny czar
wyświetleń i przeźroczy

promienie słońca soplami
kapały z dachu w szronie
ocałowane dłonie grzałam
w zgubionych rękawiczkach

tej zimy białe kwiaty
nocą w moim pokoju
złożyłam na okiennej szybie


ijg

sobota, 31 marca 2018

Sen marnotrawny


Już mogę oddać przeżyte krajobrazy
kochałam je nie wiedząc
że taką miłość porządkuje czas

nie muszę wracać i nie wrócę
do jawy tego co śpi we mnie
pod osłoną tamtych nieb
w nieprzespanym śnie

szukam w nim prostej drogi
bezpowrotnie błądząc manowcami
aż poczuję cierń lub kamień
pod bosą stopą

potknę się lecz udźwignę
brzemię miłości do tej ziemi
której nie ufam i nie błogosławię
jak nie dowierza się kwiatom
utraconego ogrodu

ijg

czwartek, 29 marca 2018

ENTELECHIA



godziłam się na przemianę
jeśli był w niej ten sam żywioł
co w dojrzewaniu owocu
rządzi zapachem i barwą

uznawałam mrok poezji
która porwała mnie w jasyr
zatracenia i otchłani
wieczystej niezgody na raj

przyjęłam prawdę sprzeczności
ryzyko wyboru dobra
w jego aliansie z dziełem zła
nicości aż do zaprzaństwa

to wszystko tłumaczy jedność
w którą wrastałam by stać się
tym zakazanym owocem
drzewa wiadomości
o sobie



ijg




czwartek, 22 marca 2018

Rzep



a jeszcze ten łopian
nie wiem co z nim
jako chwast będzie wytępiony
nie dla wyznawców jego zapach
nie dla wiernych kwiat

chełpliwy i zadziorny
skutecznie zwalcza
łupież czyraki
trądzik i świąd
bo ma w sobie tajne kody
tajemnice klasztorów
a nawet zbrodnie odszczepieńców

skąd więc ta nagonka
i odmowa zbawienia
ta nietolerancja
wobec braku różanej urody
i utylitarności ziemniaka

tutaj z nim tylko psy są szczęśliwe
że wczepia się w ogon
tylko deszcz i wiatr
nie omijają jego sercowatych liści

a przecież gdzie indziej
jak głosi legenda
dandelion i burdock pomogły
świętemu Tomaszowi z Akwinu
przy pisaniu Sumy teologicznej



ijg

niedziela, 18 marca 2018

Jajo



ciemna izba w niej dębowy stół
dla poświaty słonecznika małe okno
pod nim nagietki malwy sąsiadki
też zajrzą czy nic mi nie potrzeba

szczęście przyjdzie przed zmierzchem
i zamruczy kotem na przypiecku
do późnej nocy będą szczekać psy
aż cisza odważy się bez nich wypełnić

ranki będą inne nie tak oczywiste
w promieniach słońca rozsiądzie się przyzba
na podwórzu zapach jaśminu z wierszem
pomoże mi nosić się jak kura z jajem


ijg

sobota, 17 marca 2018

Moje marzenia



jak ucierany kopyścią cukier z wanilią
jak lecące nad siedliskiem wiosną bociany
jak po zachodzie słońca odnawianie blasku
powracają we mnie rozrzutne marzenia

nie ma w nich mojej winy ani zaniechania
nie ma sztucznej słodyczy i czerstwego chleba
nie ma też wiary w nadejście pokory jest lęk
jest godność urojeń komeraże i złuda

niewiedza czym jestem bez nich a czym z nimi
wystudiowana ujawnia się nad ranem
obudzona w ciemnej jutrzni cichą kołatką
jak zapach wanilii klekot bociana i blask



ijg


Mizerykordia

kwiaty były tak piękne
że ich zapach to nadmiar
jak dopięta do dzieła
nazbyt wysoka cena

w odartym z dźwięku śpiewie
wznosił się krzyk w skowycie
jak zbytek gestów i słów
w świętokradczej modlitwie

kto zrozumiał ten przesyt
nie wybaczy ciemiężcy
że nie wiedział co czyni
gdy z litości zadawał
cios

ijg

Mój sposób bycia



stanę znowu przed tym kwiatem
w chwili gdy jest tylko on
i ja to uwydatnię

nie ulęknę się wyzwania
by nie stargać jego piękna
tajemnicy która nie służy
a zawsze panuje

wszystkie zimy przeczekamy
i jesienie w szumie deszczu
w ukojeniu płatków śniegu

wiosną wrócę
zakwitniemy
będzie on i ja

chociaż nas nie będzie
i nigdy nie było
osobno



ijg

czwartek, 8 marca 2018

W dobry czas



linia brzegowa nie zawiedzie
można stąpać po niej jak po linie
falą obmyć stopy
na piasku odcisnąć ślad

jest też chwila między dźwiękiem i ciszą
w niej dotyk nabrzmiewa
ptaki stroją barwy
krople wiosennego deszczu
spadają na klawisze

a światło ?
wychodzi z jądra ciemności
z niewiarygodnego bieguna
i zaczyna dążyć

moja dłoń nie skłania się
nie odgarnia włosów z czoła
nie dotyka
podaję ją

to wszystko sprawia że
jestem przede mną
nigdy nie będę za

ijg

czwartek, 22 lutego 2018

Do kresu nocy



W ten czas podchodzę bardzo blisko
Pełne soku grono wisi mi nad głową
Stopy zanurzam w strumieniu

Są to chwile wytchnienia
Ale go nie trwonię
Na zbędne nadzieje

Czuję wdzięczność
Płynie we mnie jak skarga
Której nikt nie słucha

Umiem się zapomnieć
Nie trzeba mi Boga
by zrobił to za mnie

Bo wiem że dalej nie pójdę
że to kres


ijg

niedziela, 18 lutego 2018

WRÓŻBA



jakim płaczem śpiewać te chłodne poranki
klonów wokół studni opuszczone liście

smutek bez przyczyny w zbyt nagłym odejściu
uchylony za oknem niewytrwały brzask

wszystko takie dziwne jak pierwszy anemon
obnoszący na płatkach jedną z wielu barw

z niej można wywróżyć ciche przeznaczenie
sprzeniewierzyć się fatum i oszukać los

wymykać się pilnie chyłkiem do ogrodu
tam każdego dnia czekać na rosę i zmierzch


ijg

czwartek, 15 lutego 2018

OSTOJA



nie będziemy teraz trapić się istnieniem
rzeczywiste drzewa miniemy przy drodze
pójdziemy w marzeń naszych nierealny las

odmienimy kwiaty według własnej mody
jabłka wykradniemy z wiśniowego sadu
lichy krzew wystrzyżemy w niepojęty wzór

pozostaną łąki zmienione w ugory
wądoły bagniska wertepy i błota
naszą dolę zmienimy na ich twardy czar

wydrążymy czasu pajęczą strukturę
bezcenne precjoza z pospiesznej tęsknoty
przechowamy na zawsze otulone w mech

ijg


środa, 14 lutego 2018

OAZA



zatrata bierze się znikąd
jest jak narowisty płomień
i jak pełen obietnic wiatr

odmówi zauroczenia
ułatwi wyrzec się losu
i odwołać późny wieczór

policzy zyski i straty
jak biegły tłumacz przełoży
proste słowa na tajny kod

nie chce wiele za usługi
kilka świątyń jak namioty
na pustyni wokół wody
której nigdy nie pragnął nikt


ijg


niedziela, 11 lutego 2018

Początek poematu



nie przebieram dźwięków w ciszy
co jak makiem zasiał
nie wiem jak milczeć
w napiętym chaosie

przenika go
kosmiczne promieniowanie
twardego słowa
wysłanego na początku

w świetlistej kapsule
powstały z niego światy
eposów poematów i tragedii
wybrzmiały elegie i treny

po latach i wiekach uderzają celnie
rytualnie otwierają oczy
usta i uszy
napełniają serce

zakłócają we mnie milczenie
wszechświata


ijg

poniedziałek, 5 lutego 2018

WIOSNA



nie zapomnę ciszy tego posągu
zapatrzenia kamiennych w dal oczu
stałam blisko nie patrzyły na mnie
a przecież czułam ich wzrok

z nieruchomych warg czytałam słowa poematu
ogrzewałam dłonie na zimnym marmurze
w jego słojach odkładały się wieki
czas uderzał w moje życie

to nie było bezpieczne ani wielkoduszne
w kilka chwil przemierzyć taką przestrzeń
odmieniać siebie jak drzewo przez pory roku
i po trzech oczekiwać
czwartej wiosny

ijg


poniedziałek, 29 stycznia 2018

Pewien spacer



zdaje mi się dziś księżyc
jego gesty kruche
mrocznieją pod powieką nieba

wiatr też nie lepszy
to z niego wieje ciszą
w której się oglądam
nie tylko za siebie

za wszystko co było
zacinam się w deszcz
jak we mgle idę po nowemu
cierpliwa

i jestem już tego pewna


   
ijg

piątek, 19 stycznia 2018

POŻEGNANIE



Nic mi nie odbierze dali
w niej światło jest najpiękniejsze
siądę na przyzbie lipowej alei
by wdychać zapach miodowych drzew
patrzeć na smutek kolein
wypełnianych przez niespodziewany deszcz

niestraszne będą mi słowa
nawet najświętszej przysięgi
i niepotrzebne dary
z ukochanych rąk

muszę tylko zrozumieć wyrok
co nie jest karą
i wynagrodzić sobie winę
która przenika w głąb

odejdę o zaraniu
z pokorą pielgrzyma
zostawię na uboczu
w ukryciu lub na widoku
opadły ze mnie mrok


ijg

sobota, 6 stycznia 2018

Pejzaż podejrzany



rozpanoszyło się bezpańskie szczęście
na pustych zimnych polach
nie opatrzy się  nim moje serce
nie uleczy znojna dusza

bo jakże mam odnaleźć wiarę w złote zboża
w czułe barwy chabrów i kąkoli
jak mogę zadowolić się miedzą
i zaufać jej cichym gruszom

znam podstępy takiego pejzażu i jego ukojenia
bociany nad łąką i żaby w stawie
szare bazie na wierzbowych gałązkach
i złote kaczeńce na mokradłach

to wszystko jest niczyje nie ma nad sobą pana
jest mi dostępne jak szczęście
panoszy się wszędzie i sieje zamęt
w sercu bez wiary i w głębi nieufnej duszy

poddaję się tej opatrzności
jak wschodzącemu słońcu
i ziemi pod stopami
dopokąd idę


ijg