środa, 30 maja 2018

PRYZMAT



czemu to światło tak ze mną igra
ach załamuje się we mnie boli
tęczę zawiesza w bieżącej krwi

ciemność uniosę na swoich barkach
uczę się tego rzemiosła w cechu
jasnych aniołów z ich świętych brwi

światło nade mną zaglądam w księgi
czytam też zwoje i ostrakony
muszę zrozumieć by spłacić dług

zanim odejdę śmiertelna grzeszna 
z ziemi tej gorzkiej i ciężkiej doli
gdzie światło w sercu wciąż orze pług



ijg


czwartek, 17 maja 2018

SPOTKANIA



kiedy stoisz na brzegu mórz
nie jesteś mi obojętny
razem składamy u pańskich wrót
spóźniony plon i trud

na rozwidleniu dróg
u wezgłowia nocy
schodzimy się inni
nie ty i nie ja

nasze spotkania są wyboiste
patrzymy w oczy na przestrzał
przy pożegnaniu wyciągam uśmiech

rzucamy duchy na wiatr
one wracają wierne
ponaglają nas


ijg

niedziela, 13 maja 2018

Co zostało



ważne przecież są tylko ogrody
pełne kwiatów zapachu i miodu
wolnomyślne wirydarze
sobiepańskie sady

ciche parcele nad czystą wodą
siedliska biesiad wieczornych olśnień
w niezapomnianej paradzie
ukochanych oczu

bo cóż jeszcze mogłoby się przydać
banitom wspomnień azylantom snów
w poniewierce poza jawą
z prawem do utraty
tchu


ijg

środa, 9 maja 2018

Mistyczka



właśnie moja niezbrojna dusza
zaczyna mrocznieć o wieczorze
zrzuca impast wygasza bliki

to moja pora umartwiania
biczowania i włosiennicy
suchego chleba oraz wody

mój czas utraty i wyprawy
do krainy iluminacji
żywych płomieni w ciemnej nocy

szukajcie mnie bo ja się gubię
po to by można w was odnaleźć
światło gdy błyśnie o zaraniu



ijg





wtorek, 8 maja 2018

Towarzysz Leń

pójdę kiedyś śladem drapichrusta
spotkać na manowcach włóczykija
z towarzyszem leniem

będziemy udawać apostołów
za stołem pod kwitnącą jabłonią
wygłosimy prawdy

o odszczepieństwie bocianów i żab
bolszewizmie mniejszości jaskółczej
o ateizmie wron

przestraszymy wikarego widmem
komunizmu w sadzie manifestu
ognistym językiem

po skończonej robocie legniemy
ja leń włóczykij oraz drapichrust
pod gruszą na miedzy

ijg

Poza czasem

mam w sobie dużo wolnego miejsca
tamte pejzaże już obchodzą się beze mnie
porzuciłam je samopas na rozdrożach

wiejskie drogi same rozwijają bieżniki
niebo i słońce błyszczą w przyrodzonych barwach
na zielonych dywanach kroczą bociany

znudzone zimowym nudyzmem
drzewa odziewają się pospiesznie
brzozy na białe koszulki wkładają zielony tiul

tam byłby raj gdybym ja w nim była
ustępuję sobie miejsca
mam go zbyt wiele

stary zegar tyka czas biegnie
nie dotyka eksponatów
na stałej wystawie

ijg

wtorek, 1 maja 2018

Przywilej



dane mi chodzić drogami tej ziemi
słuchać jak brzęczy w lipowej alei
kołowrotek pszczoły kiedy przędzie miód

siadać pod wierzbą i ściągać jej trepy
by mogła wygrzać modzele korzeni
zanim ruszy ze mną na zbieranie ziół

wdychać zapachy mięty i goryczki
nurzać dłoń w grzywie rączego potoku
na górskiej wędrówce niesionej przez wiatr

nie chcę nadania innych przywilejów
a tego nic mi nie zdoła odebrać
bo życie - nie śmierć - uznało jego moc


ijg