czwartek, 15 lutego 2018

OSTOJA



nie będziemy teraz trapić się istnieniem
rzeczywiste drzewa miniemy przy drodze
pójdziemy w marzeń naszych nierealny las

odmienimy kwiaty według własnej mody
jabłka wykradniemy z wiśniowego sadu
lichy krzew wystrzyżemy w niepojęty wzór

pozostaną łąki zmienione w ugory
wądoły bagniska wertepy i błota
naszą dolę zmienimy na ich twardy czar

wydrążymy czasu pajęczą strukturę
bezcenne precjoza z pospiesznej tęsknoty
przechowamy na zawsze otulone w mech

ijg


środa, 14 lutego 2018

OAZA



zatrata bierze się znikąd
jest jak narowisty płomień
i jak pełen obietnic wiatr

odmówi zauroczenia
ułatwi wyrzec się losu
i odwołać późny wieczór

policzy zyski i straty
jak biegły tłumacz przełoży
proste słowa na tajny kod

nie chce wiele za usługi
kilka świątyń jak namioty
na pustyni wokół wody
której nigdy nie pragnął nikt


ijg


niedziela, 11 lutego 2018

Początek poematu



nie przebieram dźwięków w ciszy
co jak makiem zasiał
nie wiem jak milczeć
w napiętym chaosie

przenika go
kosmiczne promieniowanie
twardego słowa
wysłanego na początku

w świetlistej kapsule
powstały z niego światy
eposów poematów i tragedii
wybrzmiały elegie i treny

po latach i wiekach uderzają celnie
rytualnie otwierają oczy
usta i uszy
napełniają serce

zakłócają we mnie milczenie
wszechświata


ijg

poniedziałek, 5 lutego 2018

WIOSNA



nie zapomnę ciszy tego posągu
zapatrzenia kamiennych w dal oczu
stałam blisko nie patrzyły na mnie
a przecież czułam ich wzrok

z nieruchomych warg czytałam słowa poematu
ogrzewałam dłonie na zimnym marmurze
w jego słojach odkładały się wieki
czas uderzał w moje życie

to nie było bezpieczne ani wielkoduszne
w kilka chwil przemierzyć taką przestrzeń
odmieniać siebie jak drzewo przez pory roku
i po trzech oczekiwać
czwartej wiosny

ijg


poniedziałek, 29 stycznia 2018

Pewien spacer



zdaje mi się dziś księżyc
jego gesty kruche
mrocznieją pod powieką nieba

wiatr też nie lepszy
to z niego wieje ciszą
w której się oglądam
nie tylko za siebie

za wszystko co było
zacinam się w deszcz
jak we mgle idę po nowemu
cierpliwa

i jestem już tego pewna


   
ijg

piątek, 19 stycznia 2018

POŻEGNANIE



Nic mi nie odbierze dali
w niej światło jest najpiękniejsze
siądę na przyzbie lipowej alei
by wdychać zapach miodowych drzew
patrzeć na smutek kolein
wypełnianych przez niespodziewany deszcz

niestraszne będą mi słowa
nawet najświętszej przysięgi
i niepotrzebne dary
z ukochanych rąk

muszę tylko zrozumieć wyrok
co nie jest karą
i wynagrodzić sobie winę
która przenika w głąb

odejdę o zaraniu
z pokorą pielgrzyma
zostawię na uboczu
w ukryciu lub na widoku
opadły ze mnie mrok


ijg

sobota, 6 stycznia 2018

Pejzaż podejrzany



rozpanoszyło się bezpańskie szczęście
na pustych zimnych polach
nie opatrzy się  nim moje serce
nie uleczy znojna dusza

bo jakże mam odnaleźć wiarę w złote zboża
w czułe barwy chabrów i kąkoli
jak mogę zadowolić się miedzą
i zaufać jej cichym gruszom

znam podstępy takiego pejzażu i jego ukojenia
bociany nad łąką i żaby w stawie
szare bazie na wierzbowych gałązkach
i złote kaczeńce na mokradłach

to wszystko jest niczyje nie ma nad sobą pana
jest mi dostępne jak szczęście
panoszy się wszędzie i sieje zamęt
w sercu bez wiary i w głębi nieufnej duszy

poddaję się tej opatrzności
jak wschodzącemu słońcu
i ziemi pod stopami
dopokąd idę


ijg