sobota, 22 grudnia 2018

Pejzaż bez końca i początku



pragnę być częścią tego pejzażu
szukać jego zaniedbanych szczegółów
wydeptywać zapominane ścieżki

niespiesznie minąć stary młyn
oprzeć się o poręcz na kładce
i patrzeć w wodę jak w przeszłość

zadziwić się wierzbami nad stawem
usiąść w tataraku jak kaczka w gnieździe
na rozdrożach dotknąć ściany kapliczki

chmury i obłoki tak nieustannie zmienne
że już właściwie wciąż takie same
oglądać z niedowierzaniem jak dziecko

na koniec zdobyć pewność pielgrzyma
że po najdłuższej wędrówce zawsze dotrze
tylko tam gdzie był a skąd wyruszy znowu
by powrócić tam gdzie nigdy go nie było
i gdzie może zacząć wszystko od początku


ijg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz