wtorek, 25 grudnia 2018

ŚWIĘTA

kiedy kontury są mocne
czas tężeje i osacza
tylko chwile najpiękniejsze

poza nimi biegnę boso
w moich dziecięcych sandałkach
suchą stopą po kałużach

groblą pomiędzy stawami
do czterech klonów na wzgórzu
z dala od zagubionej wsi

tam maruder wolnych szpaków
wyrywa się moje serce
i dołącza wnet do stada

odlatuje w niewiadome
niesłychanie niepojęte
a co zawsze będzie
święte

ijg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz