środa, 13 października 2021

WIERSZE czerwiec 2021

PIELGRZYMKA DO GRECJI

przypomnij mi bogini com ci obiecała 
jakie pokarmy i w której świątyni 

gubię się w porządkach kolumn
jak w wielorakich wersjach mitów 
na twój temat

wiem że należysz do istot nieszczęśliwych w miłości
że nagradzasz i karzesz wedle widzimisię
twój kaprys rządzi wyniesieniem na Olimp
a nawet niechcący urażona zabijasz

twoja wieczność nijak się ma do mojej doczesności
jako swój kobiecy rozmiar podajesz nieskończoność w czasie i przestrzeni 
a ja ubolewam nad każdym przybyłym centymetrem 
w pasie i biodrach

ale nie modlę się ani się nie korzę
żal mi ciebie boś głodna 
i wiem że czekasz na moją ofiarę 

spraw więc bym znowu pojechała do Grecji
i przynajmniej z daleka spojrzała na Olimp

za to zaproszę cię wieczorem do tej starożytnej tawerny gdzie wino i chleb podaje kelner
piękny jak młody bóg

ty w swojej boskości z łatwością rozpoznasz w nim Ganimedesa 
kochanka twojego męża

i będziesz mogła wypłakać się na moim ramieniu
przeklinając wieczną wiarołomność mężczyzn

ijg
.........................

MÓJ AUTOPORTRET 

trudno było oswajać tę bryłę
odwracała się do mnie niechętnym profilem
kiedy podchodziłam żeby wodzić palcem po fresku

płaskie postacie w sztywnych strojach były zimne i wilgotne
długo lecz bezskutecznie domagałam się ich uwagi  
aż zrozumiałam że mogę wejść z nimi tylko w relację asymetryczną

i oto właśnie w niej znalazłam wszystko
czego gdzie indziej nawet nie szukałam 

nim odeszłam dokonałam malarskiej inwazji
na powierzchnię bryły 

zostawiłam tym płaskim postaciom 
w prawym dolnym rogu ich płaskiego świata
mój dwuwymiarowy autoportret

ijg
.....................
BODY ART NA FRESKU

doszła do ściany i to był kres
w sam raz na dobry początek
to będzie trwałe pomyślała
nawet bez poprawek i zmian 

miejscami odpadał mokry tynk
przezierało w nich arriciato
miała przed sobą cały dzień
słoneczny blask i żywe kolory

po nałożeniu ich na siebie 
przylgnęła twarzą do muru
powoli wsiąkała w intonaco 
piersiami brzuchem i udami

następnego ranka murarz zdjął
wciąż jeszcze ciepłą
warstwę organiczną

z uznaniem przyjrzał się freskowi
jego uspokojonej linii 
i wiekuistym barwom

ijg
.....................

PLAMY

nie cała noc została za oknem
jakiś jej skrzep krążył po pokoju
nim padł ciemną plamą po kawie 
na mój ulubiony fotel 

na nim kiedyś nie dała się zakryć kocem
plama słoneczna więc z nocną
już nawet nie próbowałam
może sama zniknie jak tamta jasna 
 
najbardziej intrygujące są jednak plamy krwi
tych którzy odeszli w zabłoconych butach 
i zostawili ślady na dywanie
widzę je tak samo wyraźnie w słoneczny dzień 
jak i w nocy

ijg
....................................

PYTANIE

jestem tak sama że bliżej się nie da
czasem to brzmi jak żwir 
a czasem jak kawa ze śmietanką 

jest w tym siła nie do pogardzenia
bagaże bez tragarza 
jazda powozem bez stangreta

i ten trudny obowiązek 
powiadomienia z żalem 
że odeszłam

to ekscytuje i upaja
jak mroźne uderzenie wiatru w twarz
lub gniewny szron na męskiej szczęce
gdy w letni wieczór pada odpowiedź 
inna niż oczekiwana

ijg
.................................

JESIENNY PLAN

w sadzie z wyciętymi drzewami
jabłko nie pada daleko
wchodzimy w ciemność sami
niewezwani 

ale co wypełni kosze niezerwanych owoców 
jak uchylić się przed ich pustym ciężarem 
kiedy nadejdzie po kruchym lodzie
zima

poranki już szumią szronami
wzmaga się szkarłat wieczornych zórz
lecz jeszcze wciąż stać nas na piękno niezasłużone
opustoszałych pól

wszystkie drogi ciążyły do tej pory
w sile wieku dobiegł czas
odlećmy na zawsze i spotkajmy się na wyraju
pierwszy ostatni raz 

ijg
..........................................

NOC

"Ja tylko tak udaję,
Że się nocy nie boję"
                           Jarosław Iwaszkiewicz
podejdź do nocy od tej strony
którą ci wskaże dzień
on w białym kitlu chodzi tam 
gdzie ona rzuca czarny cień

ich związek jest mistyczny 
jak spoistość duszy i ciała 
najlichszego stworzenia 
we mnie w tobie 
a nawet w kamieniach 

nie bój się nocy 
ona jest ciemną stroną dnia
jak stroną twojej duszy
jest ciało

wejdź w noc 
poza nią jest ciebie za mało

ijg

2021, 16  czerwca
..................................

UKŁADANKA BEZ ZNACZENIA

jedno słowo tylko na to czeka 
jak jabłko nie swoim czekaniem 
by spaść niespodzianie i daleko

nie zawiera przyjaźni lecz wchodzi w sojusze
daje nadzieję na trwanie

tęsknota przybliża to pewne 
zasięgnąć porady nie można
ona zniewala i tłumi

rozsypane zamieszanie jest wyrazem zgody 
działa w niej ostatnie słowo

jako jedyne zostaje powraca i czeka

ijg
..............................

RZESZOTO czyli PO CO JEST POEZJA

Co jest pomiędzy ciszą i dźwiękiem ?
Co jest między ciemnością i poczynającym się brzaskiem ?
A co pomiędzy zimnem i ciepłem ?
Co pomiędzy dotykiem i dystansem ?
A co pomiędzy słodyczą i goryczą ?
Widmo rzeczywistości jest ciągłe, a słowa nawet najbogatszego języka nazywają tylko wyraziste, "opozycyjne częstotliwości", przedstawiając nam realność jako sito, w którym dziury - jej nienazwane elementy - czekają na zatkanie słowami. 
Dobra poezja zajmuje się tym. Jej robota jest nieskończona.

ijg
........................

CONFESSIO

cały świat leży przede mną odłogiem
ciemne morze przewala się na piachu
a ja gdzieś pomiędzy występuję z brzegów
 
to pewnie jakaś kompensacja 
niemożności powrotu albo utraty
spektakularnej jak skrzydła wiatraka 

och jak dobrze 
teren jest łagodnie wypiętrzony
na równinie byłoby mi trudniej
doceniam troskę i jestem wdzięczna 

ale to pozory 
przyznaję że nawet w takiej scenerii
przebaczenie mi uwłacza 
i niniejszym jestem zmuszona się go wyrzec

więcej niczego nie pamiętam i niczego nie obiecuję

ijg
..........................

TRANSCENDENCJA

w tej przestrzeni nie ma odległości
prostych równoległych nie oddziela czas

każdy jej punkt leży w środku
to znaczy w bezwymiarowej abstrakcji
z potencjałem nieskończenie wielu wymiarów

a co do wieczności
otóż w owej przestrzeni ona przecieka czasem
na skutek niedopatrzenia albo dywersji

Euklides był świadom transcendentalnego wymiaru
ale w geometrii rzucił nam zaledwie jego ochłap
odcięty systemem aksjomatów

ex definitione przyjmowanych przez nas na wiarę
bo trzeba jakoś żyć i oddychać

ijg
..........................

ZABAWY PRZYJEMNE I POŻYTECZNE

na obiadach czwartkowych podawano zimne nóżki
rzeczypospolitej 

król nie pił ale XBW owszem
za to obaj kochali kobiety 

tort już okrojony ale sporo jeszcze zostało 
kraj dawniej tak umiłowany 
że aż sejm kiedyś oniemiał

to był dobry poeta a i król bardzo miły
trochę po nich zostało w żabim rymie 
"Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie! 
Dla was to jest igraszką, nam idzie o życie"

ijg
.........................

LANIE WODY

noszę wodę w dzbanie bez ucha
powiadasz no dobrze i co z tego

właśnie po co nalewać z pustego
próżne gadanie przelało się
w niepróżnujące próżnowanie 

to jak noszenie wody sitem 
przynosi ulgę 

puste słowa w pustej głowie pustka wokół 
powiem ci coś na ucho 
coraz mniej w niej nas

ijg 
........................

IKONA      

to była twarz bez skazy jak woda u źródła

w oczach miała wieczór
jak wtedy gdy matka ustawia
na białym obrusie miód 
owoce i kwiaty 

ta twarz miała w sobie
paradoksy nieziszczalnej logiki
jedności braku i nadmiaru
tęsknoty w dosycie i zgody na bunt

należała do mężczyzny kobiety i dziecka 
do ciebie i do mnie
była biała czarna czerwona lub żółta
przybierała wszystkie kolory bezbarwnej tęczy

była twarzą boga żywego religii której nie ma
z jej wiekuistą liturgią i ucieleśnionym słowem
milczenia

taka twarz mignęła dziś w tłumie
to twarz jego marki
ikona tłumu

ijg
...........................

wtorek, 18 maja 2021

Kwiecień-Maj 2021

 RZEKA 


w jakiej krainie jest łożysko 

ani gdzie jej źródło nikt nie wie


ma tylko jeden brzeg

czysta forma kruchej czaszki 

to natrętna asocjacja 


zapach w jej szuwarach jest wartością naddaną 

mówi się nawet że zbyteczną

tak samo rzecz się ma z ptakami wodnymi


dziwne ale nikt nie rości sobie prawa

do głównego nurtu a nawet

wielu próbowało bezskutecznie 

wyzuć się z jego obieży


w dolnym biegu ciek ten stroi fochy zbolałej kochanki

jak antyczne instrumenty wytrawny stroiciel


ostatecznie i tak kapryśnym wodom harmonię przywraca

morska toń


ijg

....................


TANCERZ


nie było dnia żeby tych rysów wytartych przez życie 

jak twarz władcy na pośniedziałej monecie 

nie ozłocił skryty promień


oczy grabarza nie przechowywały blasku 

chyba że w wypłakiwanych łzach


ale o zmierzchu nagrobne anioły

z błędnymi ognikami na głowie

mogły śledzić jego taniec w alejkach 


uderzał patykiem rytmicznie o krzyże

dla wygiętych stóp i drżących ud

to była muzyka sfer 


tak właśnie odnawia się ostatnie porozumienie

jego wysoki poziom przykuwa uwagę

bo wyżej jest już tylko mroczna kopuła

której nie przebije żaden strzelisty akt


ijg

...................


WAKACJE NAD MORZEM


czyją wolę wypełniasz 

gdy o świcie wyłączają latarnie

a ty w półmroku dajesz za wygraną


przecież jesteśmy tu na chwilę 

jak przelatujące z krzykiem rybitwy

jak przybyłe znikąd mewy


wychodzimy razem na plażę 

gdzie nie można liczyć na fale

bo prawie nie zostawiają śladów

a nadmorskie skały ranią stopy 


co pozostaje niech przemija 

nie nasze dzieci budują zamki z piasku 

nikt nie powstrzyma przypływu który je zabierze 


wskakujemy z impetem do wody

aby utrwalić wytatuowaną przez słońce

opaleniznę 


dla morza to zniewaga

i o to nam chodzi


ijg

.......................


PRZEJŚCIE


na przejściu granicznym

ujawniają się możliwości


z tamtej strony nadlatują motyle

nie znają języka ani rzeczywistości

swojska dla nich jest tylko nicość 

i cisza 


na obcej ziemi czeka ich los imigranta 

chociaż przybywają jako emisariusze


za nimi nadciągają w zawiei śnieżynki

ich misterna kruchość nie sprawdzi się 

w nowych warunkach


jednak wyposażone w konstrukcje 

o niepowtarzalnych wzorach

naiwnie stawiają na tę oryginalność 

w walce o przetrwanie


tuziemcy patrzą na to z zadziwioną nieufnością

przyszpilają motyle przetapiają na wodę śnieżynki


zamykają granice aby nikt z pobratymców 

nie przeszedł na tamtą stronę


pełni lęku czekają na to co jeszcze może nadejść 


ijg

..................


PRÓBA POEZJI LINGWISTYCZNEJ


"Tyś pociosał stodołę w cztery dni bez mała,

Ale kto ją stodolił, by - czym jest - wiedziała?"

 .                                                 B. Leśmian           


mogą być deski pozwolą uniknąć metafory

uda się z nich naprędce zbić jakąś szopę

a nawet stodołę


sąsiek do połowy wyłożyć wonnym sianem

albo snopami żyta i pszenicy 


po klepisku niechaj od czasu do czasu 

przebiegnie polna myszka 

a przez szpary w dachu przeciśnie się

słoneczny blask 


żadnych asocjacji tym bardziej symboli

to nie ta epoka i nie ta wrażliwość

zabita dechami przestrzeń odsyła

do związku frazeologicznego bez desygnatu 


rzeczywistość zmienia się szybciej niż język

trzecią możliwością jest fikcja

czwartej nie ma 


ijg

................................


NA BALU W DZIEŃ ZWYCIĘSTWA


dokąd pędzicie gieroje

lustra w sali balowej

nie umieją odbijać waszych twarzy 


rozsypane perły z naszyjnika

to nie największe zło


błoto z sołdackich buciorów

na dywanie w sypialni księżnej 

przez lata będzie schło


pęknięte tremo w jej buduarze

nie przechowa prawdy wydarzeń


wpadli nocą już prawie o świcie

książę pan zapewniał je suis un gentleman

zapraszał ich na kawę


błękitna krew splamiła gimnastiorki

rozpięte mundury na zuchwałych torsach

ryczały w dzień zwycięstwa :

"Этот день мы приближали как могли."


ijg

....................


PULS


 "Kto punkt środkowy wybrał sobie za mieszkanie, 

ten wzrokiem okrąg cały bierze w posiadanie"

               Angelus Silesius 

                tł. Adam Mickiewicz


nader tajemniczy jesteś angelusie

chociaż niczego nie skrywasz

i najrzetelniej jak tylko można

odsłoniłeś swoją duszę


twoja myśl wiruje okręgami

na środek koncentryczny wyznacza mnie


w tym jedynym punkcie przestrzeni

która żyje i pulsuje wokół

zbiegają się promienie


gdziekolwiek poza nim byłabym martwa


ijg

....................


IMPRESJA


zapach glicynii przybiera kształt

żółtego motyla


imperatyw odbudowy wrażenia jest zamknięty

jak najcenniejszy klejnot w sejfie

z zapomnianym kodem


bez niego każda niewiarygodna realność 

przechodzi w stan fikcji


niewiele można zrozumieć 

intelekt stawia bierny opór wobec emocji


w jej rekonstrukcji bierze udział pierwszy lepszy 

motyl albo kwiat 


reszta zdana jest na przypadkowy sens


ijg

.......................


GÓRY 


gramatyka architektury ma wyjątkowe zasady

świątynie wznoszone z gruzów miast 

stają się po wiekach ciche jak stare drzewa


ich nawy przytłaczają to co unosi absyda

a światłość jest wszechobecna 

i wytycza miejsce ciemności


pojawił się jednak wyjątek od zasady środka

w nowych budowlach sakralnych przesunięto go 

na zewnątrz


spełniło się marzenie Mikołaja z Kuzy

teraz centrum można znaleźć wszędzie

a każdą granicę znieść albo przekroczyć


tak zmodernizowany plan świątyni  

pozwala jej chronić i uwalniać duchowość 

każdego pielgrzyma

 

sprawić by sam poznawał i zdobywał 

Ararat Synaj Golgotę

a nawet górę Moria 


ijg

....................


DESZCZOWE NUTKI


znowu jestem na tej ulicy 

ona wraca do mnie gdy myśl spowalnia 

i przestaje kontrolować czas


wtedy wychodzi na jaw 

że nie umiem trzymać go na uwięzi

zrywa się nagle bez uprzedzenia

i pędzi na oślep z powrotem


a ja opieram się o mur starej kamienicy

by kolejny raz przejrzeć wszystkie kolory

w albumie światła


na szczęście tam zawsze jest katarynka 

która zna piosenkę Crazy 

I'm crazy for feeling so lonely


więc z niej właśnie czerpię te dziurawe nuty 

wkładam je a potem co prędzej odchodzę 

bo zanosi się na deszcz 


ijg

.......................


MOVIE GAME


jak kreska na powiece

tak nie do uwierzenia prosta i pewna 

była ta emocja bliska szczęściu


nałożenie pomadki na usta nie przyniosło strat


muśnięte wypielęgnowaną dłonią włosy

przyjęły ten gest jak należny sobie hołd


to wszystko było do przewidzenia 

ale potem coś poszło nie tak 


jakby ktoś przedwcześnie zatrzasnął drzwi

nie dokończył scenariusza

albo nie obsadził kilku drugoplanowych ról


zaskoczeni widzowie zwracali do kasy bilety


jakiś desperat zerwał ze słupa plakat 

na którym deszcz rozmazywał makijaż 

na twarzy zrozpaczonej protagonistki 


ijg

.....................


KRZYWA PROSTA


do napisania arcydzieła potrzeba niewiele

na przykład wojny i pokoju albo zbrodni i kary


norwid zadowalał się rzeczą mniej wielką

spadłym listkiem do szyby przyklejonym 

deszczu kropelką 


charlie chaplin do zrobienia filmu

potrzebował aż trzech elementów 

parku pięknej dziewczyny i policjanta


ale mastroianni zakładał tylko ciemne okulary

i już był gotów genialnie zagrać 

w kolejnym genialnym filmie felliniego 


czarny kwadrat na białym tle malewicza

zawarł w sobie wszystkie potencjalne obrazy

które zostaną kiedyś namalowane


dwuletniemu antosiowi do zabawy 

całkowicie wystarcza kubełek i łopatka

ale bardzo często odrzuca je 

i w skupieniu przesypuje piasek gołymi rączkami


i tak oto nieprzypadkowy minimalizm  

stał się przypadkiem maksymalizmu doskonałego


jego geometrycznym wzorcem jest prosta

z definicji krzywa doskonała


ijg

.....................


W OGRODZIE OLIWNYM

(apokryf)


odsuń to ode mnie nie trzeba

wokół tyle wszystkiego

więc to jedno może zaczekać 

gdy będę się modlił


piękna młoda kobieta 

do wieczerzy podała nam 

czerwone jak krew wino

i przaśny chleb z oliwą


ojcze ja już zawsze będę tęsknił 

za jej uśmiechem dobrocią 

urodą i głosem


po głazie na którym teraz klęczę

przebiegła jaszczurka 

czuję ból w kolanach 

i widzę moich uśpionych towarzyszy


zostaw mi to wszystko

nie oddalaj tego ode mnie

a zabierz to co zsyłasz

 

ja nie odkupię niczyich grzechów

nikogo nie zbawię 

ja chcę tylko być z nimi wszystkimi


okazywać wdzięczność za darowane mi wino i chleb

spożywać ten posiłek z przyjaciółmi


kochać ich wszystkich tu i teraz

miłością skończoną w czasie i przestrzeni


bo zaprawdę powiadam ci że na tym świecie 

stworzonym przez ciebie

inaczej kochać nie można


tu na ziemi synowie opuszczają domy ojców

a oni wybaczają im wszystko

i nie przestają ich kochać


dlaczego ty ojcze opuściłeś mnie

a nie pozwalasz mi odejść


dlaczego zsyłasz na mnie to jedno

czego nie chcę przyjąć

a w zamian odbierasz mi wszystko


uczyniłeś mnie człowiekiem

więc muszę od ciebie odejść


ja twój syn 

twój syn człowieczy


ijg

....................


ŚWIAT MEDIÓW


kiedy ostrzeliwana celnie twarda pamięć

stara się uporać z każdym rozgrywanym newsem

w podcieniach manipulacji rośnie niepokój


niepowstrzymane barbarzyńskie podeszwy

na utartych szlakach skalpowanej ziemi

w kompulsywnych wędrówkach odciskają gwałt


podgrzane lodowce wysuwają oślinione jęzory 

tropikalnym lasom zaczyna brakować tchu

a ptaki powracają znikąd w korony ściętych drzew


gdy tuż po wielkiej nocy umiera rozpustny książę

w ten czas wirtualnej apokalipsy schylamy głowy

nim media z jego starczego nasienia poczną w nas 

godnych następców martwego idola


ijg

..................


wtorek, 6 kwietnia 2021

18 wierszy

 MÓJ AUTOPORTRET 


trudno było oswajać tę bryłę

odwracała się do mnie niechętną ścianą

ale ja podchodziłam blisko 

żeby móc wodzić palcem po freskach 


płaskie postacie w barwnych strojach 

zamknięte w swoim świecie ignorowały mnie 

zawsze były zimne i nieco wilgotne

wymagały uwagi i czasu 


a jednak by nie upłynęło go zbyt wiele

zgodziłam się na tę jednostronną relację

aż w końcu właśnie w niej znalazłam to

czego gdzie indziej nawet nie szukałam 


kiedy odchodziłam nie kryły zdumienia

że ich dwuwymiarowa przestrzeń została naruszona 

nigdy jednak nie uznały żadnej przyczyny 

tego co się stało


ja zostałam poza zasięgiem ich wzroku

dlatego patrzyły po sobie

a tylko czasem spoglądały z ukosa 

na mój autoportret w prawym dolnym rogu


ijg

...................


BODY ART NA FRESKU


doszła do ściany i to był kres

w sam raz na dobry początek


to będzie trwałe pomyślała

nawet bez poprawek i zmian 


miejscami odpadał mokry tynk

przezierało w nich arriciato


miała przed sobą cały dzień

słoneczny blask i żywe kolory


po nałożeniu ich na siebie 

przylgnęła twarzą do muru


powoli wsiąkała w intonaco 

piersiami brzuchem i udami


następnego ranka murarz zdjął

wciąż jeszcze ciepłą

warstwę organiczną


z uznaniem przyjrzał się freskowi

jego uspokojonej linii 

i wiekuistym barwom


ijg

...........................


SZEKSPIR NA DWORCU


no i co tak siedzisz na tym dworcu

dobrze ci tu chociaż?


wiesz że w zadaszonej części peronu

cień tężeje jak galaretka porzeczkowa?


naburmuszony patrzysz na gołębie

tak one umieją latać ale kiedy drepczą 

nie schodzą pasażerom z drogi


jest mi tu lepiej niż w foyer

teatru opery czy filharmonii

bo nie trzeba oglądać spektaklu

ani słuchać koncertu żeby w antrakcie 

skorzystać z bufetu i toalety


a przeżyć można takie samo oczyszczenie

czekając na przyjazdy i odjazdy pociągów

litości bowiem i trwogi jest wtedy co niemiara


no więc siedzę tak na tym dworcu 

dobrze mi tu jak na ulicy  

mam dom teatr operę i filharmonię 


moje życie tutaj 

nie jest snem wariata śnionym nieprzytomnie

nie mieści się w strukturze tragedii

nie jest również symfonią


jest prawdziwe


tak nad miarę prawdziwe 

że ta sławna i śmieszna alternatywa

być albo nie być 

bawi mnie jak dzięcięca zgaduj zgadula 

w której ręce złota kula


ijg


.............................


PROPEDEUTYKA MYŚLENIA WEDŁUG LADY MAKBET


zbieram siły żeby o tym pomyśleć

bo o niczym innym już prawie nie mam siły

myśleć


badam swoje dłonie 

często je myję


póki co jednak myśli mi się

o tym i owym 

rozglądam się


wiem że to jest najważniejsze

nawet jeśli o tym nie myślę 

a ja muszę myśleć o tym co najważniejsze

poza tym mogę nie myśleć


wszystko inne nie nadaje się do myślenia

ale coraz częściej czuję  

że to nie chce bym o tym myślała

bo jak zaczynam myśleć to się zmienia 

a może nawet znika 


i zostają mi tylko 

te czerwone plamy na dłoniach 

widzę je zawsze ale 

nie potrafię o nich myśleć 


ijg



.................................


WTAJEMNICZENIE 


w partyturach dawnych mistrzów 

wyszukuje skreślone nuty

wybiera te najmocniej zamazane

i z nich komponuje swoje sonaty


na kuchennym stole przykrytym ceratą

gałązka świerku dwa suche patyki na krzyż 

i garść rozsypanych kamyków


czy nie sądzi pani że to wystarcza?

plener bardzo rzadko i raczej niechętnie 

bo przestrzeń aż po horyzont jest nieodwracalna 

przytłacza jak blok marmuru albo lipowy kloc


podobna sennej madonnie 

trzyma światełko w lampionie dłoni

niespiesznie oprowadza mnie po swojej pracowni


dopiero przy pożegnaniu spogląda mi w oczy 

i szeptem pyta czy muzyka moich rzeźb 

nie była dla pani zbyt głośna?


ijg

......................


KAMPANIA


gdzieś w górze ptaki rozkładały skrzydła

nie wstrzymała ich lotu obietnica gniazd

kwiaty jeszcze kwitły jak zawsze naiwne

ostatni raz owoce obsypały sad


maruder przy drodze zbierał markietanki

adiutant z meldunkiem przepadał we mgle 

czasem wiara na gali rwała akselbanty

lecz rota i pacierze trzymały za twarz


miało być z patosem no i z orderami

każdy dostał przydział radości i łez

honoru w taborach było pod dostatkiem

czarowały pieśni pachniał dziki bez


teraz pola bitewne utraciły zasięg

nieba nad nimi też na wyczerpaniu

a ich pustą ciszę wciąż tylko zakłóca 

spóźnionego tyrteja fanatyczny krzyk


ijg


.....................................


POMNIK MAŁEGO POWSTAŃCA W WARSZAWIE


masz oczy usypane

z piasku Wisły

bieleje w niej czerwień

i wraca do aorty


przylepili ci orzełka na stahlhelmie

a potem byle noc 

chłeptała mleko 

z twoich dziecięcych dłoni


jak wszyscy którzy matkom obiecali

wrócić z pistoletem maszynowym

złożyłeś swój miecz i tarczę

w pustym arsenale


na warszawskiej ulicy

przybłąkał się do ciebie

bezpański los


zapytany czy jest twój

odpowiedziałeś : - Nie.


a za żywego szczeniaczka 

oddałeś pomnik 

który postawią ci w hołdzie


ijg

..........................




ZNAD MORZA MARTWEGO


nie dla ciebie partie saduceuszy i faryzeuszy

wierzysz że jesteś depozytariuszem 

prawdziwej wiary poza świątynią 

na pustyni


nad martwym morzem przeciw falom

szepczesz imię tajnego anioła 

jak hasło w batalii dobra i zła 


odprawiasz tylko własne obrzędy

by poznać zamysły twojego Boga

i tajemnice wielkiej katastrofy


masz swój własny kalendarz liturgiczny

więc studiujesz i przepisujesz święte księgi

aż wypełni się okrągły rok


w białej szacie po zmierzchu przyjmujesz posiłek 

z chleba i wody


podczas całonocnego czuwania 

śpiewasz pieśni

 

mieszkasz osobno w celi 

przestrzegasz czystości


byli tacy przed tobą i będą zawsze

przed każdą katastrofą 

i po niej

 


ijg

..................


Zły czas


jak blady świt na nocy obręb

ta czułość nie ma już znaczenia

odcienie giną lęk opada

powraca godność zatracenia


bo to jest przymus i rozwaga

jak mętny wykręt w czas niedobry

głęboki namysł nad czeluścią

szeroki uśmiech z tyłu głowy


ach to nieprawda butne łgarstwo

zwykłe ćwiczenie na wytrwałość

na dzielność kuraż i hart ducha

na wiarę w brzask lepszego jutra


ijg


...................................


RZEP


a jeszcze ten łopian

nie wiem co z nim 

jako chwast będzie wytępiony

nie dla wyznawców jego zapach 

nie dla wiernych kwiat


chełpliwy i zadziorny

skutecznie zwalcza 

łupież czyraki

trądzik i świąd


bo ma w sobie tajne kody

tajemnice klasztorów 

a nawet zbrodnie odszczepieńców


skąd więc ta nagonka

i odmowa zbawienia

ta nietolerancja

wobec braku różanej urody

i kartoflanej utylitarności 


tutaj z nim tylko psy są szczęśliwe

że wczepia się w ogon

tylko deszcz i wiatr 

nie omijają jego sercowatych liści


a przecież gdzie indziej 

jak głosi legenda

dandelion i burdock pomogły 

świętemu Tomaszowi z Akwinu

przy pisaniu Sumy Teologicznej

    

ijg

........................


PSIA RUTA


nazywają mnie psią rutą

wytykają bruzdkowanie 

i podziemne kłącza


nie podoba im się to

że mogę się nimi rozmnażać

że mam obupłciowe kwiaty

które są języczkowate a także przedprątne 

i bez miodników


że zapylają mnie błonkówki

że moje nasiona rozwiewa wiatr

a owoce są drobne i przypominają 

paskowane bezżeberkowe niełupki


to wszystko im wadzi 

dają mi odczuć swoją pogardę 

przy wielu okazjach 


ale mam na nich sposób

przebieram się w oliwkowo-seledynowy strój

zamieniam we wróżkę Absyntynę

i podaję im nalewkę ze mnie 


ona sprawia że zaczynam się im podobać

zresztą nie tylko ja ale i wszystko wokół


ijg


............................


TANIEC PRZY OGNISKU


w tym tańcu szczeliny są tak wąskie

że światło przeciska się z trudem

i nie tańczy a tylko prześwietla


nawet ogień bywa nieszczelny

gdy poddany zapatrzeniu

rozpada się na iskry


my tańczący wokół

odrzucamy ruchliwe cienie

by zmienić się w promień światła

lub wybuchnąć płomieniem


ijg

...................


PURPUROWA IKONA


to wydaje się proste wylecieć nad morze

i spaść ze złamanym skrzydłem na lagunowy brzeg 

nauczyć się być ptakiem a potem kamieniem

by pojednać je w sobie i otrzeć z nich krew


uspokojenie wzbiera w rozkołysie fal

gdy w estuarium biją rytmiczne przypływy

zda mi się że piszę naszą odyseję

pod prąd lub z biegiem rzeki 

i uchodzę z nią


tak słowo po słowie przeglądam purpurę

nie skrzypią nawet uchylane drzwi

światło pada pod kątem który akceptuję

twoja twarz promieniuje w pociemniałym tle


ijg

........................


SUKNIA

     

już nie pamiętam kto mi podarował

tę suknię w kolorach ultramaryny

cynobru i ochry


moje dłonie do tej pory

cenią dotyk jej tkaniny

a kibić wciąż jest dumna

że była nią opięta


dwie święte stoją przy moim fotelu

są piękne jeśli trzeba wyłupią mi oczy

i połamią kołem moje kruche kości

abym jak one doszła do świętości


jeśli będzie konieczne dwaj święci

którzy są z nami zbudują na opoce

i przetłumaczą dla mnie biblię

abym jak oni mogła zgłosić ad vocem


w tej sukni tak się czułam i tak promieniałam

była jak cisza nie do zapomnienia

i nie do zaniechania


jak święto powszedniego dnia

była jak noc

łachmanem i czasem kochania

       

ijg

...............


DROGA


"Nieskończoność i wieczność stanowią największą i jedyną pewność"

Søren Kierkegaard


w drżących na wietrze listkach wierzby

daje się widzieć nieskończoność 

ta jasna pani ciemnej drogi

ma słabość do ich wiotkich łóz


więc czemu nie chce wezwać mnie

z moją bojaźnią moim drżeniem

szłabym za nią trop w trop

i odciskała czasowy ślad


pomocne byłyby nie tylko wierzby

na drogę wzięłabym cały świat

lub zawinęła w tobołek miłość

jedyny mojej wieczności znak


ijg

........................


WYLINKA 


niedorzecznie samotni 

kiedy świat zrzuca skórę 

i ukazuje swój goły brzuch  


wydziedziczeni parzymy oczy

w oglądzie obcych ciał


czekamy śmiertelni w dwójnasób

aż obła nagość okryje się znów ludzką powłoką 

i rzeczy dorosną


ijg 

..................................


GROZA albo FENOMEN BAŃKI MYDLANEJ


puste półki i drabina w sztucznym świetle

to już wyciszona jaskrawość a poza nią mrok 

tuż obok fotel z drewnianymi poręczami


jest we mnie zgoda na taką scenerię 

moje dłonie odzyskują w niej spokój

o który gdzie indziej im niełatwo 


przyzwolenie na lęk nie nadchodzi 

może nie trafia pod właściwy adres

a może już tutaj nie mieszkam


w zwolnionym pokazie wygląda to inaczej

wszystko jest płynne opalizuje jak mydliny

widziałam to wiele razy nie tylko w życiu


te inne rewiry wydzielone są w przepaści


ijg

..................................


KLAUZULA


zmierzch na przedmieściach jest niepewny

ujawnia i niszczy własny potencjał 

do poziomu przestępczego półcienia


niewiele zostaje na dobry początek 

muszę być świadoma tych ograniczeń

bo wieczór nie zdąży nadrobić strat 


a jednak to jest jedyne dopełnienie 

jak uschnięte pelargonie w doniczkach 

jak dachowe koty jak bezpańskie psy 


dzięki temu pozostaje ostatnia szansa

że coś jeszcze ze mnie będzie 

coś ocaleje jakiś znak gest 

albo zgodnie z moją ostatnią wolą

nigdy niewypowiedziane słowo


ijg

..................






poniedziałek, 22 lutego 2021

DWA WIERSZE

 ZAPIS DNIA


nisko nad wodą ciągnęły ptaki

ich niepowstrzymane skrzydła

wypełniały lotem mój bezruch


wkrótce zmierzch obrzeżył staw

mrok stał się sprzymierzeńcem 

a uchodźcą blask


w znaku wodnym ukryty tatarak

wygasił bliki i uciszył szum


dopiero wtedy na grobli odłożył się dzień

a ja złamałam szyfr do nadejścia nocy


ijg

...............................

ZAWSZE JEST WYBÓR


już od teraz zawsze będę

taki jest mój wybór


nie jestem taka żeby się wahać

marudzić czy narzekać 


zbyt długo się zastanawiałam

choć czas gonił 


oferta ważna tylko do końca

ale promocja w każdej chwili


żałuję że wcześniej nigdy nie byłam

i że teraz jeszcze nie jestem


ijg

środa, 13 stycznia 2021

PROŚBA DZIEWCZYNY Z SIEDEMNASTOWIECZNEGO OBRAZU HOLENDERSKIEGO

 

kiedy niosłam dla ciebie szklankę wody kochany

przystanęłam przy oknie i zapatrzyłam się w dal


pochłonęła mnie cisza

ale dzięki tobie nie zachłysnę się nią 

już zawsze będę pamiętać że prosiłeś o wodę 


nie wiem czy spodoba ci się mój strój

minęło tak wiele czasu

jestem w długiej brązowej sukni

włożyłam na nią biały fartuszek

a na głowie mam krochmalony czepiec


jeśli stłukę szklankę nie gniewaj się

dla ciebie będę nieść wodę i bez niej 

nie uronię ani jednej kropli


i ani jednej łzy nawet przez wieczność 

tylko mnie kochaj kochany


ijg

niedziela, 10 stycznia 2021

PURPUROWA IKONA

 (nowa wersja PROMIENIOWANIA RELIKTOWEGO)


to wydaje się proste wylecieć nad morze

i spaść ze złamanym skrzydłem na lagunowy brzeg 

nauczyć się być ptakiem a potem kamieniem

by pojednać je w sobie i otrzeć z nich krew


uspokojenie wzbiera w rozkołysie fal

gdy w estuarium biją rytmiczne przypływy

zda mi się że piszę naszą odyseję

pod prąd lub z biegiem rzeki 

i uchodzę z nią


tak słowo po słowie przeglądam purpurę

nie skrzypią nawet uchylane drzwi

światło pada pod kątem który akceptuję

twoja twarz promieniuje w pociemniałym tle


ijg

sobota, 9 stycznia 2021

PROMIENIOWANIE RELIKTOWE

 

ja mogę tylko sama przeglądać purpurę

bo wiem że wtedy nie skrzypią uchylane drzwi 

światło pada pod kątem który akceptuję 

twoja twarz promieniuje w pociemniałym tle


to w końcu takie proste i wręcz oczywiste 

nie wymaga wyjaśnień jak lagunowy brzeg  

na który spada skrzydło przelotnego ptaka

ugodzone kamieniem złamane przez lęk


przemieszczają się warstwy odłożonych epok

na przekór obietnicom i twardym faktom wbrew

można z nich odczytywać nasze odyseje

z prawej do lewej w górę albo z biegiem rzek


ijg

MIŁOŚĆ W CZASOPRZESTRZENI

 aż tylu co Penelopa nie miała zalotników

i nie czekała na jego powrót 

nie chciała tkać i pruć tego czego nie utkała


tak więc miała ich znacznie mniej

ale też żadnego nie chciała za męża

mówiła im że czeka na niego


kiedy leciała samolotem do Grecji

i ujrzała z góry mityczną Itakę

zrozumiała że czas jest odległością 

między tą  która nie czeka a tym który wraca


po jego powrocie nie mogli się spotkać

dzieliła ich odległość w czasie minionym

i nie zmalała już nigdy ani o jedną chwilę


ijg

LOT NA WENUS

 to jest taka planeta na której

rok jest krótszy niż doba

ale podobno nie ma na niej życia


tyle o niej wiem co inni

to nie wystarczy choć może się uda

spełnić wszystkie warunki

przed lotem w nieznane 


bez wizy i bez promesy ale za to z kimś 

kto przeżyje ze mną na tej planecie 

kilka pięknych nocy i dni


bo tam każde z nas będzie się kręcić 

o wiele wolniej wokół własnej osi

a szybciej razem będziemy obiegać Słońce


ijg

PROCES

TRANSGRESJA

(druga wersja PROCESU - poprawiona)


w wieńce upiornych pożegnań strojna cisza 

nie zadowoli formy marzeń o nierealnych celach

i nie wytyczy granic snom w konieczności przyczyn


po przebudzeniu nicość jest bardzo mała

skutek wyprzedza w niej działanie

brakuje słów nawet dla oczywistych znaczeń


dopiero poza nimi gdzieś w oddali 

kłębi się materia


ijg


..........................................

PROCES (wersja pierwsza)

 po przebudzeniu nicość jest mała

a i tak brakuje na nią słów

u jej podłoża kłębi się materia 


w wieńce upiornych pożegnań

strojna cisza nie zadowoli formy

rozpoznawanych doraźnie marzeń


ona działa nawet w snach

wytyczając nierealne cele

koniecznych przyczyn


narzuca brzemię doskonałości

w niezbornym świecie skończonych złudzeń

i wspiera w prawie do samotności 


ijg

GASNĄCE ŚWIATŁO

 

nie chciałam nikogo niepokoić 

wyplatany fotel na tarasie czekał

w ogrodzie panował półmrok


miała być cisza ale zgasła

w oddali dudnienie pociągu nie cierpiało zwłoki 

było na czas by dać ukojenie

jak wypłakany żal 

w woskowych łzach dopalającej się gromnicy


ijg

CZAS NA MIŁOŚĆ

 w taki wieczór jak dziś

oglądalibyśmy głupi film 

albo w inny sposób razem tracili czas


jeszcze nie tak dawno

nie musieliśmy oszczędzać ani szukać

by go spędzać i zabijać

zawsze mieliśmy go dla siebie


aż przyszła ta chwila 

i któreś z nas pierwsze powiedziało

nie nie mam już czasu 

a drugie ostatni raz poprosiło 

daj mi jeszcze tę chwilę


to wtedy nasz czas się skończył

i więcej go nie było

zdążył jednak zabić naszą miłość

za to że żądała go zbyt wiele 

SELFIE

 

samotność wiernie namaluje siebie

na pierwszym planie dobiorą się słowa

pod kolor dobrze widzianych oczu


dotyk z przesuniętą perspektywą

zmieni się nie do poznania w połysk

bez wzoru faktury i splotu


kłopoty będą z tłem

na które zawsze brakuje słów

a bez nich jest zbyt ciemne


to co najważniejsze będzie rozmazane 

lecz wszystko ujmą mocne ramy

tak by granice stały się czytelne


ijg

REQUIEM DLA ODMIEŃCÓW


tacy wracają z pustymi rękami

nie dbają o detale 

gwiazdka z nieba nie dla nich

nie sięgają po nią wcale


nie czują winy i nie poddają się karze

są inni jak nikt przed nimi i nikt po nich

są jedyni


wybaczają tym których nie kochają

ci którzy ich kochają muszą im wybaczyć

oni kochają bez wybaczenia 

ale też bez zemsty


tego co znaleźli nigdy nie szukali

o wszystkim mówią to szczegół

nie chcą niczego


ciągle odchodzą nie oglądając się za siebie

jeśli zostaną będą nieszczęśliwi

w ich duszach mieści się cały świat

to ciężar ponad ludzkie siły


są wybrańcami bogów w których nie wierzą

tacy jak oni nie żyją 

tacy jak oni tylko umierają 


Requiem aeternam dona eis Domine


ijg

EXODUS à rebours

 

wyruszyli o świcie

jakżeby inaczej

to najlepsza pora na bunt


opuszczali miejsce 

dawno wyczerpane 

jak zbyt płytka studnia 

na pustyni


nie żegnał ich nikt 

bo i po co rozdzierać szaty 

rwać włosy z głowy

albo zanosić się płaczem


im przecież było sądzone 

wyjść z ziemi obiecanej 

i nie nad morze czerwone

lecz udać się w przeciwną stronę 


ijg

STUDIUM HISTERII

 można umieć odsunąć filiżankę z niedopitą kawą 

ale zachować przy tym umiar i rozsądek 

o to już nie takie proste 


wciąż jeszcze nie mogła się zdecydować

bo byłby przecież to gest ostateczny 

wprawdzie na dobry początek 

ale jednak raz na zawsze


wyjaśniała subtelnie długo i zawile

nerwowy uśmiech nie schodził jej z twarzy

o tak umiała się wysłowić 

jej elokwencja budziła podziw


a mówiła po to aby ktoś zrozumiał 

ktokolwiek chociaż raz i nawet częściowo

tak mniej więcej i nie do końca

ale jednak pojął o co jej chodzi 


no i wreszcie powiedział jakieś pojednawcze słowo 

z dobrego serca albo tylko z dobrej woli

i jej nie odrzucił i jej tym słowem nie zabił


ijg

DUSZA WIELMOŻNA

 gasną światła na obrzeżach

zamiera gwar w mojej duszy

a ja tu przeciw światu muszę

rozbić strukturę jej kryształu


ona nawet gdy łka jest dumna

milczy nawet w czas niezgody


więc próżny trud gdy rąk za mało

podwód na czas nie dostarczyli

a zbuntowany motłoch grzmiał

że w pół drogi ją zatrzyma 

wywlecze i rozbije w pył


wtedy ta pani miłością wielmożna 

szepnęła oprawcom w odpowiedzi 

nie wiecie co czynicie 

tak nie można


ijg


HIATUS W CZASIE ZARAZY

 o szarej godzinie bieleje czas 

nastaje pora dziękczynienia

myśli wracają każda do siebie


i nie ma niczego by utulić

zawęzić rozziew dla niepoznaki

zrzucić z grzbietu stężały trud 


nie da się inaczej tego wyrazić 

godność ma kolce na obroży

szarga się ten kto cicho skomli


a skoro myśli mnie odbiegły 

jak poczet zdrajców lub frajerów

to niechże sobie w mojej głowie

przynajmniej sucha pustka dzwoni

ijg

NOC

 NOC (nowa wersja)

porzucony cień odwraca się plecami

w nieudanej translacji z jawy na sen

albo staje niegodnie twarzą do ściany 


po skończonej walce dzielone są łupy

między zaborczą miłość i drugą połowę

zwycięskiej całości w krytycznej masie


tak trudno potem uwierzyć 

w to co się stało

kiedy pod wyprawioną skórą brzasku

odnajduje się i przyspiesza puls 

...................................

NOC (stara wersja)

porzucony cień odwraca się plecami

w nieudanej translacji z jawy na sen

albo staje niegodnie twarzą do ściany 


po skończonej walce dzielone są łupy

gdy zaborcza miłość osiąga masę krytyczną 

wybucha i nie bierze jeńców


tak trudno potem uwierzyć w to co się stało

kiedy pod wyprawioną skórą brzasku

można już odnaleźć przyspieszony puls 


ijg

WYZNANIE

 wdycham wiatr milczących przestworzy

w których tężeją próżne nadzieje 

na szczęście trwałe i niezgłębione


zaniecham raju lecz pozwę fatum

o ciemne skiby znaczeń tej ziemi 

obiecanej mi ukazem spełnienia


bo to nieprawda że się wypieram 

że zaprzepaszczam i zaniedbuję 

albo odchodzę zamiast zrozumieć

prawa życia i przyjąć rachunek


jednak nie będę jak ci co dostali

choć nigdy nie było im dane

lub znaleźli ale tylko szczęście 

niewyszukane

ijg

KRYSTALIZACJA

 ekskluzywny nowy zapach od Calvina Kleina 

jak aria w stylu belcanta

albo ostatni uścisk zimnej dłoni


wybieraj 

wciąż jeszcze wybór należy do ciebie

długie włosy upina się we wstążki

a liście dębu w pierwszy szron


wprawdzie drzewa można kochać inaczej i dłużej

ale nigdy nie pozwól by czas uczył cię miłości

która była cała i widoczna gołym sercem


swoją tajemnicę nawet rozbitą na lodowe kryształki

przechowała w każdym z nich i może ją wytrącić 

dla ciebie nieoczekiwanie raz na zawsze 


ijg

ENTELECHIA

 taki kształt trwa lub sam może się ziścić 

uprzedza każdy ruch jednym skinieniem

nie znaleźć go nie wymyślić 

głębinowe w nim krążą soki 


bywa że da się usłyszeć w głuchym dudnieniu

w odległym pogłosie rozbijanej fali

jak ona zostawi niczym nietknięte ślady

na mieliźnie w ciemnościach że oko wykol


za każdym razem niewoli wszystko co wokół 

a tyle co nic oddaje  

urzeczywistniony płynie w pełni otuchy

gdy stało się co stać się miało

samo przez się w sobie 

i tylko dla siebie