środa, 31 lipca 2019

Strata i zysk

tym razem stanie się twoja wola
idźmy bez celu tą ścieżką na grani
na krańcach ciepła naszych dłoni
znajdziemy dotyk który nas nie zrani

dopóki zrywamy kwiaty nad przepaścią
niepotrzebna im żyzna gleba
nasze szczęście nie piętrzy metafor
na skalnym szczycie sięgamy nieba

przepaść i niebo jak miłość i śmierć
w nas zawsze mogą się wymieniać
po niekorzystnym kursie
na kilka chwil
spełnienia

ijg

Mit

podziwialiśmy szyldy greckich tawern
i motyle skrzydełka desek surfingowych

zeszłego lata piliśmy tam wino
ze skórzanych bukłaków

mała dziewczynka z wielkimi oczami
podawała nam jasne grona

na tamtym wybrzeżu
rozpiętość między przeciwieństwami
mieściła się w granicach błędu

szukaliśmy mitu
który by je rozsunął
na odległość biegunów w kosmosie

dionizos obdarował nas czym mógł
ale jego prezentów do tej pory
nie rozpakowaliśmy

przechowujemy je w rozpadlinie
między nocą i dniem
między morzem i niebem
między miłością i miłością

przed powrotną podróżą
spod oka zerkał na nas hermes
zawiązując rzemyk u sandała

ijg

Od dawna już wiem

opuszczone miejsca wypełnia jazz
bierze zastępstwo za nieobecnych
rozumie się przy nim zieleń

dziecko z ufnością bierze cię za rękę
zadziwiona wrona nie może się napatrzeć
nie pamiętasz czy kiedykolwiek
odchodziłaś od zmysłów

słuchasz zachłannie i na domiar złego
promienie słoneczne wytyczają prostą
by po niej zbiec się dokładnie w ten punkt

gdzie twoje życie nabiera wibracji
a ty wstrzymujesz oddech i nareszcie czujesz
to o czym od dawna wiedziałaś

że pragniesz tylko istnieć
ni mniej ni więcej

ijg

czwartek, 11 lipca 2019

Rano było gorzej

teraz oddycham
jazz rzeźbi powietrze

odkurzyłam dywan
piję herbatę

na takich wektorach
rozpięty mam nastrój

rano było źle
od stóp do głów

byłam osobliwością


ijg

SZCZĘŚCIE

nie miej pretensji już taka jestem
uszczęśliwia mnie oczarowanie
chwilą która nadejdzie
łzą która spadnie

chwile mijają łzy wysychają
ja pozostaję w oczarowaniu
szczęśliwa

ten czar we mnie trwa

ijg

Biała karta

czas przestać mówić o uczuciach
dać w sobie przestrzeń światu
i w szczerym polu zasiać
zboże

ach czas już czas ukochać
byle badyl byle chwast
i wtulić twarz w pachnące
zioło

ułożyć się o to z macierzanką
wyjść naprzeciw spornym łanom
bosymi stopy zdeptać kamień

bo tylko bankrut gra o wszystko
a białej karty się nie znaczy
bezsilnym kolorem
atu

ijg

DLACZEGO

jestem pewna że po wielu latach
ta zagubiona w szczerym polu stacja
wróci na swoje miejsce

ja wysiądę z pociągu
na betonową rampę
postawię walizkę
i rozejrzę się wokół

potem zejdę na polną ścieżkę
i będę szła jak wtedy
na wysokich obcasach pomiędzy zbożem
i ziemniakami

i że nic się nie wydarzy
oprócz prawdy tego krajobrazu
ukrytej w czerwieni
kwitnących maków

dopóki nie zrozumiem dlaczego
nigdy nie odnalazłam
nieszukanej zguby mojego życia
gdzie indziej

dlaczego nie oglądałam się za siebie
na nikogo i dlaczego
tego nie żałuję

ijg



RZECZYWISTOŚĆ

rzeczywistość jest w odwrocie
siecią wyławiam cienie

spotkania w olśnieniu
rozpamiętują lęk

gdy znoszą się przeciwieństwa
ja ponoszę koszty

wyceniam każdy cień
przywiązuję do niego wagę

ważne nade wszystko to jedno
poniżej już tylko nic

nic bardziej rzeczywistego
nie ma

ijg

Na skrzyżowaniu

nie umiem służyć temu pięknu
gdy stoję przed jego świątynią
omijam wzrokiem kolumny portyku
by stać się jedną z nich

tak podtrzymuję moje zapatrzenie
usuwam się i wchodzę w święty krąg
gotowa na przemianę i odrzucenie
kokonu który wnika w marmur posadzki

i oto jestem w drżeniu skrzydeł
klękam z nieporadnością motyla
w miejscu gdzie schodzą się drogi
bezdzietnej i matki po stracie
syna

obie dźwigamy na kolumnach bólu
niepokalane ciało

ijg

Nad morzem

Wieczorem najbardziej lubię
iść brzegiem siebie
i wsłuchiwać się
w szum swoich fal

czuć jak nadpływają
i załamują się we mnie

a potem zamierając
obmywają mi stopy
wielkim spokojem
uwolnionym
z głębin

ijg

WYZNANIE

tęsknię
z powodu nieobjętości
twoich ramion

ijg

DARY

nic co da się zwerbalizować
nie jest poezją
co da się zagrać nie jest muzyką
namalowane nie jest obrazem

sztuka daje się tylko przeczuć
wiedzie nas do niej
ślepa głucha i niepiśmienna
miłość

ona jest szczodra
rozdaje bezsłowne wiersze
puste partytury
i blejtramy

korzystajmy

ijg

W czasie

ulituj się nie czaruj
i nie zabiegaj o mnie
podaj mi chleb
zjemy razem posiłek

za oknem zmierzch
piękniejszy niż poranek
na stole wazon polnych kwiatów
i zaparzona w dzbanie herbata

ten dzień nas wymarzył
lecz oddał w obce ręce
w twojej twarzy tak wiele ze mnie
że zanikam

dookolna cisza
ponagla w nas milczenie

czasu przybywa

ijg

To co jest

jakie mam zyski
z twoich oczu
jakie parcele
w twoich ramionach

uwłaszczasz mnie
każdym spojrzeniem
zabudowujesz
objęciami

czy mam się wyzbyć zapomnienia
przywrócić pamięć o tym
co ma być
to będzie ?

ijg

Pocztówka znad morza

gdy rozpalone zmierzchy opływają w blask
niebo nad morzem staje się wiarygodne

tam ślady stóp na plaży zapewniają czas
że omijamy muszle nie depczemy szans

wiążemy nasze dłonie odwracamy wzrok
słowami dobijamy do horyzontu

poza nim to co mogło być tylko nasze
zabrało zimne morze na dźwigarach fal

ijg

RACHUNEK W KAWIARNI

gdy moim gestem odsuwasz pustą filiżankę
ja zdążę zwabić gołębia twoim spojrzeniem
tak polubownie oddajemy
wzajemne zadłużenie

po tylu latach mamy takie same dłonie w dotyku
ale bezustannie różnimy się smakiem herbaty
i godzinami o których dzwonimy
do siebie na poczekaniu

tylko pewność liczy się w wahaniu
nastroju i wieczornych wspomnień
kiedy odchodząc wracasz w tej chwili
zawsze innej tej samej

i ja wciąż jestem taka sama
sama

ijg

CANOSSA

to zrozumienie przynosi spokój
i daje pewność że nie przechodzi się
przez zamkniętą bramę której nie ma

a tylko przenika całe życie w jej pobliże
klęka we włosiennicy i korzy
z popiołem na głowie

aby po ostatecznym przebaczeniu
odrzucić je i odejść
słysząc za plecami szczęk wrzeciądzów
uchylanej bramy

ijg