niedziela, 22 września 2019

W bałkańskim obrządku

Kiedy na niebie burzy się krew w kielichu chmur
a przy plaży ocienionej tamaryszkiem
kormoran rozkłada skrzydła w rzymski krzyż
wtedy nabieram pewności że wszystko
zmierzchnie przed nocą do barwy wina z granatów

Na to czekam i zaczynam iść skalistą ścieżką
do oliwnego ogrodu
gdzie drzewa wrastają w szare habity
wciąż te same na wieki wieków

Pod tysiącletnią oliwką mniszka o twarzy opłatka
obłóczy mnie w prawosławne giezło
i zaplecie moje krótkie farbowane włosy
znowu w długi dziewczęcy warkocz

Tak odmieniona wrócę na brzeg morza
by wysłuchać jak ono o wschodzie słońca
głosem muezina zapewnia
że wszystko co kocham
trwa

I ja w to uwierzę
święcie

ijg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz