sobota, 18 lutego 2012

GOŁĘBIE

   
                                                                           
                                                                               
                                                               

        Siedzieliśmy w za dużych dla nas ławkach kościelnych i majtaliśmy z zakłopotaniem nogami, bo przecież sprawa nie była do końca jasna.  Pan Jezus chodził w barwnej sukni, prześwietlonej słońcem jak witraż i niematerialną dłonią pieścił nasze dziecięce głowy, chociaż uchylał się za każdym razem, gdy któreś z nas wyciągało rękę, aby go dotknąć.
  Głos księdza, wielokrotnie odbity od filarów i sklepienia, nabierał hieratycznego brzmienia.
Bóg jest dobry i sprawiedliwy, ale musi ukrywać się w pięknie błyszczącej, owiewanej feretronami
i osłanianej baldachimem monstrancji, zamkniętej najczęściej w tabernakulum, które jest namiotem ofiarnego zwierzęcia.
   Do kościoła chodziliśmy na skróty przez wielkie wysypisko śmieci. Za nim zaczynały się ogródki działkowe, z których kradliśmy niedojrzałe jabłka. Jedliśmy je na lekcji religii i za to ksiądz groził nam chyba potępieniem wiecznym, zaperzając się tak bardzo, że jego głos przechodził w piskliwy falset.
   Gniew księdza uśmierzał dopiero Jezus. Kładł dłoń na ramieniu kapłana, a drugą brał od nas jabłko i cichym głosem wyjaśniał, że jest to jabłko granatu. I rzeczywiście, po tych zielonych jabłkach często bolały nas brzuchy. Frydek masował sobie wówczas brzuch i mrużąc wyzywająco oczy mówił księdzu, że nie wierzy w Boga.
  Usłyszawszy to, smutny Pan Jezus odwracał się i odchodził, a ksiądz wypędzał nas ze świątyni. A przecież dobrze wiedzieli, że ojciec Frydka był pijakiem i każdej soboty bił jego matkę i siostrę. Zresztą Frydek bardzo rzadko przychodził z nami na religię. Poświęcał cały swój wolny czas gołębiom, ponieważ tylko gołębie kochał. Nie płakał, kiedy pijany ojciec pozabijał jego święte białe ptaki, ale powiedział nam, że zabije ojca, jak dorośnie.
   Nie kochaliśmy księdza i dlatego religia nas nudziła.
A gdy byliśmy już trochę starsi, przestał do nas przychodzić Pan Jezus i zapomnieliśmy o nim. Wprawdzie nasze sny jeszcze przez jakiś czas pozostały migotliwie barwne i przezroczyście beztreściwe, przypominając nam Jezusową szatę, ale i ona z roku na rok płowiała.
  Potem nasze baraki przeznaczono do rozbiórki i mieliśmy się wyprowadzić do różnych dzielnic miasta. Przed rozstaniem poszliśmy na jabłka, a później plądrowaliśmy nasze wysypisko śmieci, bo można tam było znaleźć wszystko.
  Frydek złapał kawkę. I wtedy spotkaliśmy po raz ostatni Jezusa. Nie poznaliśmy Go, gdyż jego suknia była porozdzierana i zbrukana. Tylko Frydek Go poznał i powiedział : - Jezu.
  Pan Jezus tak jak i my chodził po wysypisku, grzebiąc kijem w śmieciach. Frydek wyjął zza pazuchy czarnego ptaka i kazał Jezusowi trzymać go za nóżki. Kawka drżała i patrzyła na nas ptasim okiem. Frydek ukręcił łepek ptaka i złożył jego ofiarne ciało w cyborium dłoni Jezusa. Jezus odszedł unosząc czarną hostię, a kiedy już znikał nam z oczu, jego szata zajaśniała na chwilę. Potem gasnąc spłynęła na ziemię.
    Frydek włożył palce w usta i przeraźliwie zagwizdał na stado gołębi, kołujące nad naszymi zadartymi głowami.



ijg

5 komentarzy:

  1. A Tomasz Drachal wywołany do tablicy potknął się kilka razy o powyższy tekst. Na dobrą sprawę z każdą z postaci wymienionych w jego ciągu coś w nim się utożsamia. Tylko ten chłodny ton opowiadacza do rzeczy i składnie snujący krótką opowieść... Jak on mógł tak po prostu nie płakać, a płaczem nie wywołać powodzi, a powodzią nie wymusić powstania ocalającej Arki?

    Wyjątkowo mocno dotykają mnie te obrazy. Są rzeczywiście jakby szyte na moją miarę. Nawet kawka, z której siostrą miałem kiedyś inną, a jednak rezonującą historię. Kusi mnie zadanie pytania, czy dedykacja powstała przed napisaniem tego utworu, czy też po...

    OdpowiedzUsuń
  2. ... opowiadacz nie może być beksą, nie może łkać, bo nikt go nie zrozumie... musi opowiadać składnie, chociażby z zaciśniętym gardłem i przełykając łzy... ale każdym słowem pragnąc zbudować ocalającą Arkę dla wspomnień z dzieciństwa, które zawsze jest święte i nietykalne, bez względu na to, jak inni chcieli je zniszczyć i sprofanować...

    Tekst powstał przed wielu, wielu laty, ale już w czasie odległym od czasu dzieciństwa bohaterów opowiadania.
    Dedykowałam go Tobie, Tomaszu, ponieważ spodobał Ci się ten tekst i czułam, że jesteś nim poruszony, że odbierasz go tak, jak chciałam, żeby był czytany i przeżywany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odbieram moc tego słowa, chociaż jest takie : "po prostu" i za tę moc dziękuję

      Usuń
  3. Znanym faktem jest, że ILLUMINATI składa się z wielu milionerów, miliarderów, którzy mają duży wpływ na sprawy globalne i planowanie nowego porządku światowego. Wielu światowych liderów, prezydentów, premierów, członków rodziny królewskiej i wyższej kadry kierowniczej jest członkami ILLUMINATI. wykonaj kroki do Excela w życiu. będziesz miał wiele korzyści, po raz pierwszy w historii otwieramy nasze drzwi dla tych, którzy wierzą. Jeśli chcesz dołączyć do ILLUMINATI, zarejestruj się Tekst: leovincey08@gmail.com
    tekst WhatsApp +2349033667873

    ZAPRASZAMY DO BRACIA ......

    OdpowiedzUsuń